Pokrewieństwo
Wron z Indianami Hidatsa
Opis Kraju Wron
Ludność i główne podziały
Stosunki międzyplemienne
Wyprawy po konie
Ogólna charakterystyka plemienia Wron
Biografia wodza Zgniłego Brzucha
O handlu i wojnie
Czynniki ograniczajšce wzrost ludności
Hermafrodyty
Ceremonia sadzenia tytoniu
Wódz Długie Włosy
Wódz Wielki Rozbójnik
Prospekty pokoju między plemionami
Biografia Kobiety Wodza
Niebezpieczeństwa handlu futrami
Perspektywa na przyszłość
POKREWIEŃSTWO WRON Z INDIANAMI HIDATSA.
Ludzie ci byli niegdyś częścią Indian Minnetares, zwanyclneż
Gros Ventres, z historią których czytelnik został zaznajomiony
1 . Zamieszkiwali razem wzdłuż brzegów Missouri,
gdzie wciąż można znaleźć pozostałości po ich wioskach. Jednak
po 80 latach powstała kłótnia, która stała się przyczyną ich podziału
Naród był rządzony przez dwie frakcje na czele których stali oddzieleni
wodzowie "ludzie gwałtowni i posiadający podobną liczbę stronników".
Z powodu panującej między mmi zazdrości i ich dążenia do uzyskania
władzy zwierzchniej , od czasu do czasu powstawały trudności i
różnice zdań jednak zawsze znajdywała się wystarczająca liczba
mądrych doradców i ludzi o dobrych sercach by uspokoić powstałe
zamieszanie. Sytuacja ta nie mogła trwać wiecznie. Podczas polowania
na bizony , na którym obecni byli obaj wodzowie wraz ze swoimi
stronnikami i podczas którego zabito wiele bizonów , żony przywódców
pokłóciły się o żołądek jednej krów. Od słów przeszła następnie
do noży. Podczas szamotaniny jedna z kobiet zabiła przeciwniczkę.
Wtedy do walki po obu stronach włączyli się krewni pod dowództwem
wyżej wymienionych wodzów W wyniku lej potyczki śmierć poniosło
kilka osób z obu ugrupowań. Wskutek tego o
koło połowa ludności opuściła tereny nad Missouri i przeniosła
się w Góry Skaliste. Przez ten dziki i rozległy region wędrują
do dziś 2. Nie jest wiadome dlaczego nazywani
są Wronami. Słowo AP SAR ROO KAI , będące nazwą jaką określają
się we własnym języku nie oznacza bardziej wrony niż jakiegokolwiek
innego ptaka , symbolizując po prostu coś do lata 3.
Od czasu separacji z Gros Ventres język Wron uległ pewnych zmianom
, jednak istnieje wystarczające podobieństwo by identyfikować
ich jako ten sam lud. Trudności w porozumiewaniu się mogą niewiele
bądź wcale .4 Różnica dialektyczna wynika ze
związków z otaczającymi narodami i włączania do własnego języka
niektórych ich słów.
OPIS KRAJU WRON 
Zazwyczaj zamieszkują tereny Gór Skalistych (Rock Mountains)
wzdłuż Rzeki Pudrowej (Powder River) , Wiatrowej (Wind River)
i Big Horn oraz na południe od brzegu Yellowstone aż po Fort Laramie
nad rzeką Platte. Często można ich znaleźć na zachód i północ
od tej rzeki na terenach aż po rzekę Skorupiaka (Muscleshell River)
a na południe aż do ujścia Yellowstone5. Tereny na wschód od gór
są być może najlepszymi terenami łowieckimi na świecie. Od podnóża
gór do ujścia Yellowstone zawsze można spotkać olbrzymie stada
bizonów. Wzdłuż rzeki można zobaczyć złożone z kilkuset sztuk
stada łosi oraz ogromne gromady jeleni, zarówno biało i czarno
ogoniastych. Na prerii występują antylopy a w pobliżu gór w dużych
ilościach występują jelenie i niedźwiedzie Grizli. Każdy strumień
i każda rzeka przepełnione są dobrami, a w odpowiednim czasie
można spotkać i wszelkie ptactwo i ryby. Kraina Gór Skalistych
,niegdyś niemal baśniowa jest obecnie tak znana że niemal nie
wymaga opisu. Sceneria tego terenu nie różni się zasadniczo od
scenerii innych części tego pasma. Widoczne są wysokie skaliste
szczyty pokryte wszechobecnym śniegiem poprzecinane żyznymi dolinami
i bogatą ziemią . Większość rzek mających źródła w tych górach
jest czysta. Bystre strumienie wypływające ze źródeł i wpadające
do jezior o różnych wielkościach powstałych na skutek różnych
przeszkód spływają po pochyłościach. Przecinając doliny niektóre
z nich stają się muliste, co spowodowane jest dodatkiem gleb aluwialnych.
Przestrzenie między grzbietami górskimi pokryte są kolorowymi
kwiatami pokrywającymi łąki ,krzewami i drzewami tworząc przepiękne
krajobrazy warte uwiecznienia pędzlem malarza. Pasma górskie wydają
się składać z trzech części. Od podnóża do około jednej trzeciej
wysokości w górę pokryte są wysokimi sosnami, topolami i innymi
wysoko rosnącymi drzewami Ta część stoków jest również miejscami
urozmaicona płaszczyznami pokrytymi zielenią. Środkowa czy też
druga część składa się z gigantycznych skał ułożonych na sobie
często zawieszonych w sposób wzbudzający strach u przechodzącego
podróżnika pod mmi. Między tymi skałami przedzierają się karłowate,
sosny oraz krzewy i inne rośliny pnące zapuszczając korzenie w
miejscach gdzie wydawałoby się ze nie ma gleby . Przy końcu tej
części roślinność zanika i pojawia się śnieg ciągnący się do samych
szczytów. Jest to śnieg wieczny. Mimo że część topnieje każdego
roku strata ta jest uzupełniana kolejnej zimy. Co więcej, przypuszcza
się ,że odwilż nie dotyka samych szczytów tylko stoki położone
nieco niżej. Gdy śnieg zakumuluje się tworząc występy, tracąc
równowagę spada w dół w formie lawin, podobnych do tych mających
miejsce w Alpach zwiększając po drodze swą objętość i zagarniając
olbrzymie skały. Drzewa ustępują mu drogi aż zatrzyma się on w
dolnych partiach gór pomagając formować źródła nowych rzek.. Powszechne
są również zsuwy śniegu na skutek których masy śniegu rozległe
na mile są odrywane i siłą wdzierają się do dolin lub przynajmniej
do partii gęsto zadrzewionych.
Wielkie partie gór , wzdłuż rzeki Pudrowej i Big Horn najprawdopodobniej
uległy akcji wulkanicznej. Można znaleźć pumeks i inne świadczące
o tym skały. Występują też ogromne sięgające 20 lub 30 stóp wysokości
wzniesienia stopionego piasku na które można natrafić w dolinach
oddalonych od jakichkolwiek skał i otoczonych ze wszech stron
przez milami ciągnącą się prerię. Wydaje się, ze inne pasma wzgórz
były dawniej całkowicie zniszczone , wstrząśnięte jakimś wybuchem
, po którym to deszcz wyrzeźbił w nich ten groteskowy wygląd znany
jako Mauvaise Terre ( Zła Ziemia ). Niektóre źródła w pobliżu
górnego odcinka Yellowstone wydzielała łatwo palną podobna do
smoły substancję . Płynąca w nich woda jest wystarczająco gorąca
aby ugotować mięso Indianie uważają , ze mają szkodliwy wpływ
na zwierzęta , choć uważa się , że ta sama woda nie ma wpływu
na ludzi . Wzdłuż brzegów Yellowstone i jej dopływów nawet w pewnej
odległości wewnątrz lądu można znaleźć skamieniałe morskie muszle
ryby, węże i drewno . Niektóre z nich nie mają odpowiedników wśród
żadnych znanych żyjących w tym kraju zwierząt , co wydawałoby
się dowodzić , iż góry te w uprzednim okresie stanowiły dno morskie.
Brzegi większości dopływów Yellowstone są dobrze odrzewione ,
mimo że samej Yellowstone są pokryte lasami tylko na dystansie-jednej
trzeciej od ujścia do podnóży gór. Tam pojawiają się sosny , a
w niższej części drzewa bawełniane . Gleby doliny Yellowstone
, od ujścia do Big Horn, są dobre .W rzeczywistości większość
dolin występujących w pobliżu gór przez które przepływają strumienie
, nadaje się pod uprawę. Zapotrzebowanie na drewno wewnątrz lądu
zawsze jednak stanowi przeszkodę dla gęstego zaludnienia tej krainy
ludnością rolniczą. Każdej wiosny na skutek topnienia śniegu w
dolnych partiach gór wody Yellowstone, podobnie jak Missouri przybierają.
Okres ten zaczyna się zazwyczaj w maja i trwa do połowy czerwca
.Wtedy jeżeli nie podtrzymane opadami deszczu wody zaczynają opadać.
W okresie wysokiego poziomu wód statki o malej nośności mogą dopływać
aż do pierwszych katarakt występujących ok. 150 mil od ujścia.
Lód popuszcza zazwyczaj około pierwszego kwietnia .Gwałtownie
połamany ciśnieniem górskiej wody wznosi w dolinie zapory , podnosząc
poziom wód o 50 - 60 stóp i zalewając sąsiednie tereny. Indianie
z plemienia Wron obawiają się wód w takich przypadkach i często
odnoszą ciężkie szkody gdy dają się zaskoczyć . Autor był świadkiem
takiego wydarzenia na początku lutego . Na brzegu Yellowstone
w dolinie o szerokości 3 mil do najbliższego wzniesienia rozbity
był obóz złożony z około 130 namiotów Wron . W nocy tak nagle
zalała ich woda , że ledwo uszli z życiem uciekając na wzniesienia
. Jednakże teren którym uciekali był niższy niż brzeg strumienia
, wobec czego musieli przebrnąć przez wodę . Błądzili , pływając
i trzymając w ręku swe dzieci Oprócz niemal wszelkiej broni ,
amunicji i innej własności stracili wszystkie owoce zimowego polowania
. Gdy wody opały pozostawiły ogromne ilości lodu spiętrzonego
wokół wykopanych z trudem ich domostw. Całkowite straty w tym
przypadku nie mogły być wieksze niższe niż 10 - 12 tysięcy dolarów.
Kilka lat temu fort należący do Amerykańskiego Towarzystwa Futrzarskiego
(American Fur Company) leżący u ujścia Big Horn został zalany
w ten sam sposób . Zniszczonych zostało wiele towarów i skór .
Podczas wysokiego stanu wód , rzeka ta jest bardzo gwałtowna i
niebezpieczna dla żeglugi z powodu skał , pni i innych przeszkód
. Spływają nią łodzie dostawcze , lecz każdego roku ginie wiele
ludzi i tracone są duże ilości futer.
LUDNOŚĆ I GŁÓWNE PODZIAŁY 
Wrony mieszkają w namiotach ze skór , podobnie jak inne plemiona
wędrowne . Uprzednio było ich około 800 rodzin , lecz z powodu
chorób i wojen zostało ich około 460 . Są podzieleni na kilka
grup . Każda rządzona jest przez innego wodza i zamieszkuje różne
części ich kraju 6. Obecnie wygląda to następująco. Grupa dowodzona
przez Wielkiego Rozbójnika "The Big Robber" zazwyczaj zimą poluje
w górze rzeki Pudrowej , a futra i skóry bizonów Indianie zabierają
wiosna do placówek handlowych wzdłuż rzeki Platte. Tam otrzymują
zapasy i wczesną jesienią7wracają na tereny zimowe. Kolejna grupę
Wron a zarazem największą stanowi zgrupowanie złożone z około
200 domostw i dowodzone przez Dwie Twarze "Two Face"8. Wędrują
oni na terenie Wind River Mountaine i handlując z kupcami Amerykańskiej
Kampanii Futrzarskiej w górze rzeki Yellowstone. Inną znaczącą
grupą , której wodzem jest Głowa Niedźwiedzia "The Bears Head"
przemieszcza się wzdłuż Yellowstone od źródeł do ujścia , czasami
spędzając zimę z Assiniboinami i handlując w Forcie Union . Częściej
jednakże sprzedają owoce polowań w górnej części swego kraju.9
STOSUNKI MIĘDZYPLEMIENNE
Cały naród spotyka się każdego lata . Po odprawieniu kilku ogólnoplemiennych
obrzędów , o których będzie jeszcze mowa , przekraczają góry by
wymienić na konie część wyhandlowanych towarów . Wymieniają się
z Płaskogłowymi "The Flat Heads" w dolinie Świętej Marii ( St.Mary's
Valley), a u źródeł Yellowstone 10 z Wężami ( The Snakes ) i Indianami
Nez Perce , z którymi od dłuższego okresu czasu żyją w pokoju
. Przez ostatnie kilka lat , od 1850 roku żyją też na przyjaznej
stopie z Assiniboinami . Jednakże mają też naturalnych i odwiecznych
wrogów . Są nimi Indianie Czarne Stopy ( Blackfeet) i Siuksowie
( Sioux ) ze wschodu. Z obu tymi plemionami Wrony prowadzą odwieczną
wojnę nieprzerwaną krótkotrwałym nawet pokojem 11.
WYPRAWY PO KONIE 
Wrony są być może najzasobniejszym w konie narodem na wschód od
Gór Skalistych .
Posiadanie przez jedną rodzinę 100 tych zwierząt me jest rzeczą
niezwykłą. Większość mężczyzn w średnim wieku ma ich od 30 do
60. Jeżeli ktoś nie posiada ich co najmniej 20 mówi się , że jest
biedny 12 Również Czarne Stopy posiadają wiele koni co jest przyczyną
niekończącej się wojny. Rzadko zdarza się , by minął tydzień podczas
którego duże ich ilości nie byłyby wykradzione przez oddziały
wojenne którejś ze stron.
Podczas tych napadów rabunkowych giną ludzie , co z kolei wymaga
zemsty ze strony tracącego danych wojowników plemienia. Podczas
jednego lata , bądź tez zimy setki zwierząt zmieniają w ten sposób
właściciela. Większa cześć czasu członków każdego z plemiona wypełniona
jest bądź pilnowaniem własnych koni bądź próbami zdobycia zwierząt
wroga.
Wrony dobrze opiekują się swymi końmi przynajmniej na tyle na
ile jest to możliwe w ich wędrownym trybie życia .Zajmują się
nimi więcej niż jakiekolwiek inne plemię zamieszkujące terytorium
północno - zachodnie , z wyjątkiem Gros Ventres.
Często odprowadzają je o 10 -12 mil od obozu , gdzie konie są
pojone i pilnowane przez stacjonujących tam młodych ludzi .Strażnikami
koni są młodzi mężczyźni w wieku od 15 do 25 lat, którzy pilnują
tylko koni należących do swojej rodziny .
Gdy obóz rozbity jest na granicach terytorium nieprzyjacielskich
lub przewidywana jest obecność wrogich oddziałów wojennych , najlepsze
konie zabierane są do obozu i przywiązywane u wejść do namiotów
by mogły służyć w pogoni w razie gdyby reszta zwierząt została
nocą skradziona. Ludzie ci żyją w ciągłej świadomości , że mogą
utracić wszystkie konie, będące całym bogactwem , na rzecz wojowników
otaczających plemion , w szczególności Siuksów i Czarnych Stóp.
Podczas pisania tej książki ( luty 1856 r ) oddział Czarnych Stóp
skradł 70 koni z obozu Wron znajdującego się u ujścia Yellowstone.
Dokonali tego wcześnie w nocy więc Wrony nie wiedziały o kradzieży
aż do około 10 rano następnego dnia około której to strażnik poszedł
doglądnąć zwierząt . Jak tylko odkryli rabunek , 100 wojowników
ruszyło w pogoń , każdy jadąc na rączym koniu i prowadzać drugiego
luzem Czarne Stopy miały noc przewagi , ale konie musiały torować
sobie drogę w głębokim śniegu przez co stracili dużo czasu , natomiast
pogoń skorzystała z utorowanego przez nich szlaku Przez 3 dni
i 2 noce Wrony kontynuowały pogoń pozostawiając po drodze zmęczone
konie i dosiadając te ciągnięte luzem Pod koniec drugiego dnia
również zapasowe zwierzęta opadły z sił więc Indianie kontynuowali
pogoń pieszo .
Członkowie obu grup nic nie jedli , nie pili i nie spali oraz
narażeni byli na ogromny chłód. Była to pogoń życia i śmierci
więc nie było czasu do stracenia . O zmierzchu trzeciego dnia
Wrony zbliżyły się do wrogów ,którzy głodni i znużeni zatrzymali
się , zabili bizona i przygotowywali sobie posiłek . Jako środek
ostrożności odprowadzili konie kilka mil dalej i me będąc świadomi
bliskości ścigających przygotowywali się do spędzenia milej nocy
wokół ognia. Pod osłoną ciemności i drzew porastających brzegi
Yellowstone , Wrony zbliżyły się do ich obozu. Musieli jednak
nadłożyć kilka mil do miejsca , gdzie znaleźli swoje spokojnie
pasące się konie , które odzyskawszy odprowadzili na pewną odległość
od ognisk wrogów. Dokonawszy tego niektórzy chcieli zaatakować
Czarne Stopy nocą jednak przywódca poczekał do świtu kiedy , jak
się spodziewał ruszą om w różnych kierunkach by połapać konie.
To pozwoliłoby na zabicie wroga bez narażania się na niebezpieczeństwo.
Było jak przewidział. Wczesnym rankiem dwóch mężczyzn udało się
szlakiem koni i zbliżyło się do miejsca , gdzie oczekiwali ich
wojownicy Wron. Zaatakowali ich. Jeden uciekł , a drugi próbował
oddać strzał lecz został pchnięty nożem oskalpowany na żywca i
potem zabity. Wojownicy Wron nie próbowali się mścić na reszcie
, osiągnęli to czego oczekiwali - odzyskali konie i zabili wroga
nie tracąc nikogo z własnego oddziału , co jest większym osiągnięciem
niż zabicie kilku wrogów ze stratą kogoś ze swoich Takie potyczki
i pogonie mają miejsce w pobliżu obozów Wron i Czarnych Stop niemal
codziennie , zarówno latem jak i zimą. Podczas jednego roku więcej
niż 1000 osób ginie po każdej ze stron. Gdy oddziały są silne
, dochodzi do groźnych bitew podczas których każda strona traci
50 do 100 wojowników , gdy jednej z nich uda się dogonić drugą.
Lecz często udaje im się ujść z końmi bez strat , szczególnie
w lecie , gdy niełatwo posuwać się tropem w szybkim tempie lub
gdy duże oddziały wojenne napadają na małe obozowiska. Jakiekolwiek
straty w koniach ponoszą Wrony wynagradzają im to coroczne wędrówki
do Płaskich Głów i Nez Perce , z którymi wymieniają broń , koce
itd. Gdy wracają sytuacja się powtarza , jako że Czarne Stopy
będąc czterokrotnie liczniejsi niż Wrony również zyskują na tych
wyprawach.13 Z tego i innych powodów liczba Wron staje się stopniowo
się zmniejszać. Assimboini zaopatrują się w konie kradnąc je Czarnym
Stopom, a Siuksowie z kolei zabierają je Assmiboinom. W taki sposób
biedne zwierzęta są gnane od jednego narodu do drugiego , często
wracając kilkakrotnie do swych pierwotnych właścicieli .To , wraz
z nagonkami na bizony i przenoszeniem obozów szybko je wymęcza.
Wrony szacują wartość swych koni od 60 do 100 dolarów a np. zwierzęta
Czarnych Stóp można nabyć za sumę od 20 do 60 dolarów.
Ważne jest znaczenie koni w tej historii , jako że wyjaśnia jedną
z głównych przyczyn niekończącej się wojny miedzy plemionami ,która
musi prowadzić do całkowitego ich wyginięcia. Bez koni Indianie
nie są w stanie utrzymać swych rodzin pozostając łowcami Muszą
je posiadać lub głodować . Plemiona mające ich niewiele zdobywają
je od tych mających ich dużo, a mniejsze narody , na skutek częstotliwości
wypraw rabunkowych stają się tak mało liczebne , ze stają się
łatwą zdobyczą dla silniejszych. W takiej sytuacji są obecnie
Wrony , którzy mimo wystarczającej odwagi z trudem mogą chronić
zwierzęta , które posiadają . Mniejsza tez ich liczba wymusza
by zdobyć je od wrogów Jednakże robią to i wobec lego liczebność
ich maleje.
OGÓLNA CHARAKTERYSTYKA PLEMIENIA WRON 
Plemię to ma silnie zaznaczone cechy narodowe mocno różniące
się w pewnych aspektach od innych plemion .Ogólnie są pokojowo
nastawieni wobec białych. Wobec wrogów nie są krwiożerczy chyba
że w przypadku nagłej zemsty za utratę swych ludzi . Wspaniała
cechą ich charakteru jest to ,że w miarę możliwości , podczas
bitew kobiety i dzieci biorą w niewolę zamiast zabijania ich ,tak
jak to czynią inne plemiona .Wrony oraz ich przyjaciele i bracia
(Gros Ventres ) są jedynymi znanymi nam narodami ujawniającymi
ten znak humanitaryzmu.
Około 12 lat temu podczas wielkiej bitwy z Czarnymi Stopami Wrony
zabiły wszystkich mężczyzn z 45 domostw a uwięziły 150 kobiet
i dzieci . Nie wykorzystywali ich .Kobiety pracowały tak jak ich
żony - może troszkę więcej lecz nie były wykorzystywane . Dzieci
zostały zaadoptowane , dorosły i teraz są takimi samymi członkami
plemienia Wron jak ich własne . Warte jest też zauważenia , że
po rocznym przebywaniu wśród Wron i nauczeniu się po części ich
języka kobiety , gdy zwrócono im wolność nie wróciły do swoich
.14 To przemawia za Wronami dowodząc ,że lepiej nawet traktują oni
obcych niż swych przyjaciół. Chłopcy stali się wojownikami Wron
, noszą tomahawki i noże do skalpowania , często mordując swych
ojców czy braci bez wiedzy bądź wyrzutów sumienia. Dla Indian
utrata małego chłopca lub wojownika jest wielką stratą. Jest wtedy
o jednego mniej by bronić obozu czy polować .Wobec tego, wychowując
dzieci wrogów w pewien sposób wynagradzają straty po zabitych
na wojnie. Dzieci nie zawsze są adoptowane jako synowie bądź córki
tych których należą. Zdarza się to tylko wtedy gdy adoptujący
ich stracili na skutek choroby w niedalekiej przeszłości jakieś
ze swoich dzieci , do którego mały więzień jest podobny 15 Czy
tak się stanie czy nie , zawsze się do nich przywiązują - Te ,
jak dorastają również okazują wiele uczucia i są szkolone w sposobach
prowadzenia wojny czy pogoni tak jak inni. Dzieci , mając swych
rodziców jedynie z nieprzychylnych opisów przekazanych im przez
opiekunów zwracają ku nim swe uczucia jak gdyby byli ich rodzicami.
Wrony są przebiegli , aktywni i bardzo inteligentni we wszystkich
dotyczącym pogoni, wojny czy swych własnych interesów. Pod innymi
względami pozostają w prymitywnym stanie niewiedzy. Są najbardziej
przesądnymi z. Indian i są w stanie uwierzyć , że wszystko , jakkolwiek
byłoby nieprawdopodobne jeżeli natury nadprzyrodzonej. Wobec tego
białym i szamanom przypisując siłę znacznie większą niż inne narody.
Zajmując odizolowane tereny gór Skalistych nie mieli możliwości
poprawić się w jakiejkolwiek dziedzinie wiedzy , nawet o rzeczach
najprostszych .Mieli ją Indianie zamieszkujący tereny nad Missouri.
Rzadko spotykają na swych terenach jakichkolwiek białych z wyjątkiem
handlarzy , którzy spędzają z nimi część zimy i przyciągają ich
uwagę tylko do spraw dotyczących handlu. Otoczeni przez wrogie
i potężne plemiona do niedawna nie mieli możliwości kontaktu z
innymi narodami i czerpania z tego źródła informacji dotyczących
otaczającego ich świata. Można stwierdzić , że pozostają jeszcze
w stanie naturalnym i prymitywnym. Niektóre z ich nawyków są tak
plugawe i odrażające , ze nie nadają się do publikacji. W innych
względach można uznać , że są dobrzy. Na przykład podczas ostatnich
40 lat wydarzył się może 1 wypadek zabicia przez nich białego
człowieka. Nawet gwałtowni traperzy z Gór Skalistych , którzy
naciągali ich i źle traktowali zostali pozostawieni bez naprzykrzania
tropiąc bory. Nie to by Indianie się ich obawiali traperzy byli
rozproszeni po ich terytorium w małych grupach , które łatwo mogły
być wycięte bez żadnych strat. Na skutek jakiś naturalnych skłonności
nie zabijali ich a i rabowali raczej rzadko. Tym bardziej jest
to dziwne gdy zdamy sobie sprawę ,ze między tymi traperami i wszystkimi
innymi plemionami trwała zagorzała wojna , podczas której wielu
ginęło i na skutek której wielu białych porzucało to niebezpieczne
zajęcie.
Gdy Assiniboinowie , Siuksowie , Czarne Stopy , Kri i inni mordowali
białych , naród Wron może stwierdzić , ze me splamił się ich krwią.
Inną równie dziwną rzeczą jest fakt , ze taki dziki naród żyjący
bez żadnego prawa i z drobną liczbą domowych zasad był w stanie
rozwiązywać wszelkie indywidualne kłótnie bez przelewu krwi .
W okresie 12 lat tylko l członek ich plemienia został zabiły przez
swych ludzi. Przyczyna była następująca . Pewien Indianin uderzył
żonę innego biczem po twarzy , za co ten natychmiast pchnął go
nożem . Krewni zabitego uzbroili się by zgładzić zabójcę , lecz
przyjaciele chronili go do zmierzchu . Wtedy zbiegł do Wężów ,
wśród których mieszkał przez 12 lat. Następnie , myśląc że sprawa
ucichła , wrócił do swoich , lecz stara uraza odżyła i został
zmuszony do ponownego opuszczenia plemienia z zaznaczeniem , że
w razie powrotu zostanie zabity. Od tego czasu ślad po mm zaginął.
Mimo że się nie zabijają , nie wolno nam wnioskować ,że nie zdarzała
się wśród nich kłótnie . Przeciwnie , różnice powstają wśród nich
częściej niż wśród innych , ponieważ w przypadku gdy karą za obrazę
jest śmierć ludzie są bardziej ostrożni w swym zachowaniu . Wrony
rozwiązują wszystkie dysputy zabierając sobie nawzajem konie.
Wobec tego , jeśli Indianin ucieknie z żoną innego pechowy małżonek
wchodzi w posiadanie wszystkich jego koni. Jeżeli ten nie będzie
miał żadnych zabierze jego krewnym. Spotka się to z poparciem
nie tylko krewnych , ale większej części obozowiska. Wśród innych
narodów karą za taki wyczyn oprócz utraty znacznej części majątku
byłaby śmierć. Po dokonaniu zemsty w formie odebrania koni mężczyzna
zatrzymuje kobietę i z biegiem czasu jego krewni odkupują zwierzęta
. Wśród Wron można wykupić się za każdą zbrodnię i wykroczenie
z wyjątkiem morderstwa. Wydaje mi się że w takim przypadku ich
miłość do koni przewyższyłaby chęć zemsty a podarowanie krewnym
zabitego odpowiedniej ich liczby załatwiłoby sprawę. Według tego
systemu, są rozpatrywane wszelkie większe kradzieże i kłótnie
dotyczące kobiet 16.
Mniejsze kradzieże i niezgodności są rozstrzygane wzajemnym złorzeczeniem
na siebie. Zarówno kobiety jak i mężczyźni są równie w tym biegli
, a ich język dostarcza wielkiej różnorodności pięknych epitetów
, którymi obdarzają się z hojnością. Większość tych wyrażeń składa
się z porównania oblicza osoby wyzywanej do najbardziej odrażających
rzeczy występujących w naturze lub nawet do rzeczy nie z tego
świata. W innym przypadku wypominają sobie biedę swoja i swych
bliskich. W takich przypadkach mężczyźni są równie dosadni jak
kobiety , przy czym rozzłoszczeni zazwyczaj odwołują się do swych
dzielnych czynów , liczą na palcach każde zdobyte coupe wzywając
przeciwnika do tego samego , by ukazać który z nich jest dzielniejszy.
W czasie tych kłótni często padają kłamstwa , które nie grają
większej roli a jedynie zmieniała adresata z dodatkiem słów jak
tchórz , złodziej itp. Zdarza się , że w ten sposób wyzywają się
całe grupy. Grupa znad Platle czasami obraza się na grupę znad
Yellowstone. Każdy podróżnik przebywający od jednych do drugich
w okresie roku lub dwóch przynosi groźby , wyzwiska i wyzwania.
Gdyby ich ktoś nie znał mógłby pomyśleć , że w razie spotkania
doszło by do groźnej walki. Tym niemniej gdy spotykają się po
tym pokazie gróźb zachowują się nadzwyczaj pokojowo . Przez miesiące
pozostają ze sobą w dobrych stosunkach , lecz gdy tylko się rozdzielą
mając między sobą rzekę , a więc nie mogąc się skrzywdzić , zaczynają
swą wojnę wykrzykując przez rzekę straszne wyzwiska . Towarzyszy
temu rzucanie kamieniami które nic sięgają polowy dystansu między
nimi , oraz strzały w powietrze . Trwa to czasami dzień lub dwa
po czym się rozchodzą przysięgając zemstę podczas kolejnego spotkania. 17
Godny uwagi jest tez fakt , że ludzie ci nigdy pierwsi nie złamali
pokoju z innym narodem. W różnych okresach czasu pozostawali w
dobrych stosunkach z Assinibomami , Plaskoglowymi , Ankarami ,
Arapaho , Czejenami , Wężami i innymi i kiedykolwiek te krótkotrwałe
pokoje były łamane przyczyna leżała u innych . Przytoczywszy kilka
dobrych ich cech czas odnieść się do tych nie tak bardzo chwalebnych.
Po pierwsze są kłopotliwi i chciwi , w szczególności młodzi mężczyźni
, kobiety i dzieci. Rozbici przy forcie lub placówce handlowej
włóczą się wszędzie , męczą wszystkie domowe zwierzęta i kradną
co popadnie . Mężczyźni szczególnie wojownicy są odważni i zuchwali.
Kobiety hałaśliwe i o tendencjach złodziejskich . Żadni nie mają
pojęcia o przyzwoitości i dobrych obyczajach. Indianie dniem i
nocą uganiają się za kobietami , które zamężne czy nie wydają
się być zupełnie nieświadome istnienia cnoty i niewinności nawet
w wyobraźni. Nie zwracają przy tym uwagi na otoczenie . W rzeczywistości
wydaje się , że są pozbawieni poczucia przyzwoitości , gdyż wolą
być widziani niż ukrywać stosunki między ludźmi rożnej płci W
przeciwieństwie do innych plemion za oszukiwanie młodych kobiet
nie grozi żadna hańba czy kara , co bez wątpienia jest przyczyną
rujnowania kobiecego charakteru . Między nimi znaczenie cnoty
zanika. Skutkiem takich nielegalnych stosunków pozamałżeńskich
są choroby , które w większym lub mniejszym stopniu dotykają całej
ludności . Co więcej jest zbyt duża liczba niezamężnych kobiet
a te zamężne są zaniedbywane przez mężów uganiających się za innymi.
Mężatki nie są lepsze. Zazwyczaj przed ślubem są w jakiś związkach.
Nie uważa się za rzecz nierozważną jeżeli przed ślubem mają jednego
kochanka przy czym więcej , niż l czynią z nich kurtyzany. Wobec
tego jeżeli można znaleźć uczciwa kobietę jest nią dziewczyna
wychowywana od dziecka przez męża i wydana za mąż w wieku 10-13
lat 18. Starcy ,wodzowie i członkowie rady w sprawach dotyczących
kobiet są bardziej przyzwoici. Nie są również tak zuchwali i otwarci
jak młodzieńcy ale nadrabiają to żebraniem o wszystko czego zapragną.
W obozie system żebrania zastąpiony został systemem bezzwrotnych
pożyczek.
Starszym kobietom przypisuje się kradzieże , jako że mają w tym
wprawę. Czasami giną małe rzeczy jak noże ,ozdoby czy sprzęty.
W dużych obozach gdzie ,z braku miejsca ludzie zmuszeni są do
pozostawiania skór bizonich przed domostwami, podczas zimy giną
setki skór i innych przedmiotów.
W okolicach fortu mają dobrą okazję do kradzieży blaszanych kubków
, noży , łyżeczek , narzędzi etc. , które znikają z zaskakującą
prędkością. Tak zręcznie znikają , nawet przed oczami właścicieli
,że nie sposób złapać sprawców . Indianie nie kradną większych
rzeczy tak jak bron czy konie ani białym ani między sobą. Nie
można byłoby tego ukryć i właściciel odzyskał by swą własność.
Jednakże wśród krewnych istnieje pewna wolność. Gdy komuś zostaną
ukradzione lub zabite wszystkie konie zazwyczaj znajduje przyjaciół
, którzy podarują mu inne , choć oczekują za nie zapłaty gdy poszkodowany
powetuje swe straty. Pozostają w ciągłej obawie przed wrogami
będąc narażeni na stratę wszystkich swych zwierząt o każdej porze
,więc zwyczaj stworzył powyższy plan by ocalić przynajmniej tyle
by utrzymać się przy życiu. Jakkolwiek lubili by konie lub nie
chcieliby się z nimi rozstawać , każdy z nich rozumie ze w razie
ich utraty pomoc przyjdzie od sąsiadów . Zdarza się to tak często
,ze wytworzyło się zrozumienie , nie tylko pożądane lecz absolutnie
konieczne w ich życiu plemiennym .Więc co wydaje się być na pierwszy
rzut oka czynem sympatycznym i liberalnym jest tylko jedną z ciekawych
zasad. W wielu sprawach kobiety i mężczyźni są równie kłopotliwi
lecz najbardziej nieznośni są chłopcy od 9 do 14 lat. Pozostawiane
są samym sobie , meczą rodziców i innych psocąc bez napomnienia
czy nagany. Wśród innych narodów takie dzieciaki są trzymane z
daleka od mężczyzn lecz w tym plemieniu są zawsze z przodu w każdym
tłumie , zgromadzeniu czy w rodzinie. Wobec tego stają się nieznośni
, a po kilku latach wyrastają z nich zuchwali ,odważni i twardzi
młodzieńcy o których była mowa . Dorośli mężczyźni Wrony wyglądają
zdecydowanie atrakcyjnie .Wojownicy są być może najprzystojniejszymi
Indianami Ameryki Północnej 19. Wszyscy są wysocy ,wysportowani
dobrze zbudowani. Mają odważne dzikie oczy i zdrowe zęby . Ubierają
się elegancko i drogo. Jeden strój ma często wartość 2 ,3 lub
4 koni. Mężczyźni w tym wieku są schludni i czyści , lubią stroje
i ozdoby , których przywdziewają mnóstwo oraz posiadają stroje
odpowiednie na poszczególne okazje. Noszą długie włosy i splecione
w warkocze . Do nich za pomocą gumy przymocowywane są pozostałe
włosy , które szerokim płaszczem zwisają na kilka stóp wzdłuż
pleców i związane są przy końcu i nakrapiane gliną. Mała ilość
z przodu jest przycięta i postawiona .
Po obu stronach głowy zakładają " cukierki " z paciorków lub muszli
wzdłuż których zawieszone jest kilka wampumów. Na codzień malują
twarze na czerwono z odcieniem żółtym na powiekach. W uszach noszą
przewiązane morskie, niebieskozielone muszle pocięte w kanciaste
kształty . Muszle te z wybrzeża Kalifornii poprzez różne narody
trafiają do Wron , którzy zyskują je w wymianie za inne towary.
Nie chcąc tracić porządku naszej opowieści zmuszeni jesteśmy teraz
zadowolić się charakterystyką ogólną a różnorodne stroje noszone
podczas różnych ceremonii opisane zostaną gdy rozpatrywać będziemy
ich zwyczaje . Wystarczy zauważyć , że mężczyźni Wron jeżeli chodzi
o wygląd zewnętrzny , są najbardziej efektowni spośród wszystkich
plemion Wydawałoby się , że natura tyle uczyniła dla mężczyzn
Wron że zupełnie zaniedbała kobiety. Spośród okropnych stworzeń
o kształcie ludzi kobiety Wron przodują. Złe cechy , gorsze kształty
ohydne nawyki, suknie i ciała pokryte brudem i tłuszczem , włosy
krótkie i pełne wesz , twarze umazane krwią podczas żałoby po
zmarłych krewnych i odcięte palce , tak że trudno znaleźć u której
całą dłoń - oto główne cechy przyciągające uwagę obserwatora.
Młode kobiety są ciężkie , grubiańskie o podejrzanym wyglądzie.
Mają ostre , małe nosy , grube usta i czerwone powieki , co spowodowane
jest chorobami wenerycznymi.
Ich odkryte ramiona pokrywa warstwa brudu tak głębokiego , że
stanowi część skóry . Starych jędzy nie można porównać do niczego
innego jak do wiedźm czy demonów.
Niektóre z nich mają monstrualne rozmiary ważąc 250 do 300 funtów
, a ich nagie piersi wiszą niemal do pasa. Ciągle opłakując jakiś
krewnych zazwyczaj widzi się je w starych skórzanych strojach
, w gołych nogach , z krótko obciętymi włosami i twarzami umazanymi
krwią i gliną. Tym niemniej , niektóre z nich maja bardzo ładne
suknie które zakładają na pewne okazje ,lecz na codzień nie przywiązują
do stroju żadnej wagi . Wydawałoby się dziwne , że tak przystojnych
mężczyzn zadawalają tak brzydkie kobiety ,lecz nie wydają się
oni mieć takiego samego ideału piękna kobiecego jak my. Gdy kobieta
jest młoda i niezupełnie zdeformowana wydaje się być tak godna
pożądania jak inne 20 Około polowa z nich posiada kilka żon ,
reszta tylko po jednej 21 . Własność męża i żony jest osobna ,
każdy posiada pewną ilość koni , ozdób i towarów. Nie będąc przyzwyczajeni
do polegania na uczciwości partnera są zawsze przygotowani do
nagłego rozstania w razie wielkiej kłótni rodzinnej.
Gdy z pewnych przyczyn decydują się rozstać , mąż zabiera pod
swą opiekę chłopców , jeżeli nie są zbyt mali by rozstać się z
matką , a dziewczynki pozostają z matką. Strzelby , łuki , amunicja
i wszelkie instrumenty wojenne należą do mężczyzny podczas gdy
garczki , naczynia , skóry i tego typu rzeczy przypadają kobiecie
. Nie maja problemów z podziałem namiot jest jej , a konie i inne
własności są wcześniej podzielone w przewidywaniu tego zdarzenia.
Z takiego stanu rzeczy muszą wynikać spory dotyczące zakupu danego
towaru za przychody z zimowego polowania. Ona dąży do zakupu towarów
, które w końcu należałoby do niej , a on działa na swoją korzyść.
Podczas tych różnic zdań , gdy istnieje między mmi uczucie , zazwyczaj
zwycięża kobieta, W przeciwnym wypadku skóry są dzielone i każdy
zakupuje za nie co chce . Okazują wielką miłość do dzieci , które
otrzymują wszystko czego zapragną . Gdy zachorują rodzice nie
szczędzą żadnych wydatków na usługi szamana, a gdy umrą okazują
uczucie głębokiego smutku. Gdy ktokolwiek umiera , każdy z jego
bliskich krewnych obcina sobie kawałek palca . Na stawie umieszczają
siekierę lub nóż rzeźniczy i uderzają w to dużym kijem Czasami
w stanie uniesienia , kładą palec na pniu i ucinają go nożem trzymanym
w drugiej ręce . Cięcie często nie trafia na miejsce zgięcia i
palec jest obcięty pomiędzy ,co wymaga długotrwałego leczenia
i pozostawia kawałek wydłużonej, nieprzyjemnie wyglądającej kości
. W ten sposób okaleczają swe ręce kobiety i mężczyźni dlatego
trudno jest znaleźć wśród nich kogoś z całą dłonią. Jednakże mężczyźni
zachowują kciuk i palec wskazujący lewej ręki oraz kciuk i 2 palce
prawej by móc utrzymać strzelbę czy naciągnąć łuk , lecz nawet
te palce wymagają czasem obcięcia , gdy pozostałe są już poucinane. 22
Wrony nigdy nie zawiązują ran lecz po wymazaniu twarzy krwią przykładają
bukiet dzikiej szałwi aż do ustania krwawienia . Nigdy nie zmywają
krwi z twarzy lecz pozwalają jej wyschnąć i zejść a następnie
nacinają się na nogach i ponownie smarują się .
Z tej okazji również poświęcają włosy , obcinając je na krótko
lub wyrywając garściami. W tym stanie żałobnik chodzi codziennie
po wzgórzach zawodząc posępnie przez rok lub dłużej. Ubrany tylko
w starą skórę , o bosych stopach , z gołymi nogami , brodzi w
śniegu i błocie i zawodząc aż straci głos. Gdy w lecie obóz przemieszcza
się , plemię Wron być może barwniejszy , żywszy obraz , niż jakiekolwiek
inne. Na tą okazję kobiety i mężczyźni przywdziewają swe najlepsze
stroje , liczne konie przyozdobione są bogato udekorowanymi siodłami
i cuglami, a na łbach i ogonach mają szkarłatne kołnierze i przybrania
z piór. Wojownicy przywdziewają bogato zdobione bluzy , przybrane
frędzlami z ludzkich włosów i gronostajów oraz tak samo zdobione
leginy. Głowy przystrajają w różny sposób, dziwnie barwnie i kosztownie.
Jasno kolorowe koce przyozdobione misternie paciorkami oraz purpurowe
leginy stanowią zasadnicza część stroju młodych mężczyzn lub tych
których osiągnięcia wojenne nie nadają leszcze wyróżniającego
przywileju noszenia ludzkich włosów. Mają oni barwnie pomalowane
twarze . Włosy jak było opisane, a w uszach i na około szyi ciężkie
i kosztowne dodatki z muszli i paciorków. Wymyślne kobiety mają
purpurowe lub niebieskie płócienne suknie , inne białe kotyliony
z skór jelenich pokryte na piersiach i plecach sznurami zębów
łosia i muszlami. Suknie te po bokach i na dole przyozdobione
są frędzlami. Frędzle przyozdobione są kolcami jeżozwierza i różnokolorowymi
piórami. Za 100 zębów łosia można nabyć dobrego konia, a kosztują
50 dolarów. Suknia nie jest ukończona jeżeli nie ma 300 takich
zębów których wraz z muszlami i skórą nie można by nabyć za mniej
niż 200 dolarów. Podczas podróży kobiety wiozą przy siodle magiczne
zawiniątko wojownika i jego tarczę. Jego pałaszcz , jeżeli go
ma jest przywiązany po boku i zwisa w dół.
Mężczyzna opiekuje się swa strzelbą i resztą ekwipunku w gotowości
na odparcie jakiegokolwiek nagłego ataku. Cały bagaż zapakowany
jest na koniach , których są dobrymi znawcami. Garnki, kociołki
itd. są umieszczone w tobołach przywiązanych sznurkiem u boku
zwierzęcia . W siodle siedzi dziecko wystarczająco duże by kierować
koniem bądź dwoje troje ,małych dzieci odpowiednio przymocowanych
i okrytych by nie spaść 23. Niejednokrotnie widzi się na tym samym
koniu dziecięce głowy obok łbów szczeniąt lub młodych niedźwiedzi
. Namiot niesiony jest przez jednego konia a tyczki przez drugiego
Mięso i inne zapasy są przechowywane w zabezpieczonych rolkach,
są tak szybcy w pakowaniu , że złapanie i osiodłanie koni, zwinięcie
namiotów i zapakowaniu na me wszystkiego zabiera im 20 minut.
Imponująco wyglądają ich liczne i dobre konie. Zarówno mężczyźni
i kobiety są wyśmienitymi jeźdźcami. Młodzieńcy wykorzystują tę
okazję by się popisać przed kobietami. Wiele zalotów ma miejsce
właśnie podczas podróży. Kolumna jest długa na kilka mil , żony
są oddzielone od mężów , córki od matek i młodzi przedsiębiorczy
zalotnicy nie tracą takiej okazji . Jadą obok siebie , kochają
się , składają fałszywe obietnice - wykorzystują wszelkie środki
by osiągnąć cel. W marszu poruszają się szybko , jeszcze szybciej
gdy brakuje im mięsa . Jadą szybkim kłusem , czasami galopem ,
podróżują dziennie od 20 do 40 mil .Ogólnie , jednakże rozbijają
obozy w odległości 10 - 15 mil24. Często wydaje się dziwny i barbarzyński
widok kilkudniowego dziecka z główką narażoną na działanie słońca
i zimna przywiązanego do kawałka kory lub drewna uwieszonego u
siodła i podskakującego z każdym ruchem zwierzęcia. Jednakże w
najmniejszym stopniu me wydaje się to być szkodliwe. O zachodzie
słońca kawalkada zatrzymuje się. Miejsca pod każdy namiot jest
oczyszczane i w przeciągu kilka minut zostają one wzniesione ,
konie się pasą a każda rodzina gotuje sobie kocioł mięsa.
Posiadając wiele dobrych zwierząt Wrony rzadko kiedy cierpią na
brak mięsa w przeciwieństwie do plemion , które me mają tylu koni.
. O każdej porze mogą zmienić miejsce obozowania w poszukiwaniu
bizonów . Niewiele jedzą innych rzeczy od mięsa .W ich kraju można
znaleźć dzikie czereśnie , śliwy i jagody oraz niektóre korzenie,
lecz nie zbierają ich w ilościach wystarczających na stworzenie
zapasu i jako że nie uprawiają gleby zależą całkowicie od polowań
25 .
Są dobrymi łowcami bizonów. Używają koni ,łuków i strzał , rzadko
strzelb. Zdarza się tak gdy ze względu na zbyt głęboki śnieg dla
użycia koni zmuszeni są do polowania na pieszo. W polowaniu na
pieszo nie są tak dobrzy jak Kri czy Assniiboini , którzy posiadając
niewiele koni mają więcej praktyki w takim rodzaju polowań. Potrafią
zabić łosia czy jelenia z broni palnej, ale są pod tym względem
gorsi od innych plemion . Nie kierują swymi polowaniami jak inni
, nie mając żołnierzy do sprawowania kontroli 26 Każdy wyrusza
na polowanie z tym , kto zechce z mm pójść. Czasami idą niemal
wszyscy a niekiedy zaledwie kilku. Gdy wielu poluje na raz , zabijane
są setki bizonów , mięso i skóry są dzielone i wszyscy powracają
by pokazać to samo na koniu. Nie ma wśród nich ludzi biednych.
To znaczy nie ma nikogo tak pozbawionego środków , żeby nie mógł
pójść lub posłać kogoś na polowanie by zdobyć zapas mięsa. Pod
tym względem są zamożniejsi od niektórych sąsiadujących z nimi
plemion.
Inną wyjątkowo dobrą cechą ich charakteru jest to , że nie pozostawiają
i pozwalają ginąć osobom starszym i niedołężnym jak jest to w
zwyczaju innych plemion. Może to wynikać z faktu iż mają środki
by ich transportować podczas gdy takich środków nie maja inni 27
.
BIOGRAFIA WODZA ZGNIŁEGO BRZUCHA ( Roden Belly
) 
Wśród plemion Wron wyróżniło się kilku wojowników , którzy okazywali
dobrą znajomość sztuki dowodzenia podczas różnych wypraw przeciwko
wrogom. Nieżyjący już Zgniły Brzuch może być zakwalifikowany do
tych najlepszych . Gdyby człowiek ten posiadał te same możliwości
działania niewątpliwie dorównałby Pontiakowi czy Tecumsehowi jednak
jego poczynania ograniczone były do małych ataków na nieprzyjazne
sąsiadujące plemiona, a że dowodził niewielką liczbą wojowników
, przyjaciele jego muszą zadowolić się tym małym hołdem jego pamięci
.
Swą karierę wojenna rozpoczął będąc jeszcze bardzo młodym człowiekiem
dowodząc małymi oddziałami rabującymi konie Czejenom, Arapaho
, Panacks, Siuksom i Czarnym Stopom . Na ogół wyprawy te były
udane , zdobywano wielkie stada koni bez strat w ludziach , co
jest głównym celem przywódcy. Gdyby podczas zdobywania koni zostali
zabici jego wojownicy , z wyczynem tym nie szedłby w parze żaden
zaszczyt. Jednakże wielokrotnie przeciwnikom udało się go dogonić
i wtedy właśnie potwierdzało się iż umie dowodzić . Zawsze zachowywał
środki ostrożności , wybierał dobrych , odpowiednio uzbrojonych
ludzi , broń trzymając w pogotowiu i zawsze wycofywał się ze zdobyczą
w stronę drzew wśród których mogliby się ukryć na wypadek ataku.
Gdy ucieczka nie była możliwa umacniał się za drzewami , głazami
i przyjmował bitwę. Takie potyczki z wrogiem zdarzały się często
lecz fortuna mu sprzyjała. Podczas każdego wypady albo przywoził
skalpy albo konie , nigdy nie tracąc nikogo ze swego oddziału
. W wieku lat 30 został przywódcą narodu Wron. W drodze do wodzostwa
pomogły mu też i inne rzeczy . Miał szerokie kontakty , uważany
był za proroka czy szamana , który dla swych celów potrafił uzyskać
pomoc sił nadprzyrodzonych . Nie robił przedstawień ze swych zdolności
szamańskich, ofiary , palenia ,pieśni czy ceremonii lecz w ciszy
i samotności modlił się do burzy o pomoc .Ogólnie nie był człowiekiem
zgodnym lecz raczej spokojnym i zgryźliwym . Mówił niewiele ,
lecz w tonie rozkazującym Jego przewaga nad innymi objawiała się
w czynach , decyzjach i w lekceważeniu bezpieczeństwa swojej osoby
.
Gdy został uznany jako jedyny wódz całego narodu wydał wiele dobrych
praw i zasad. Przewodniczył sądom , wybierał miejsca gdzie były
dobre tereny łowieckie odpowiednie zarówno dla ich zwierząt jak
i do obrony. Doprowadził do większego zakupu broni i amunicji.
Ustanowił regularne warty zarówno dzienne jak i nocne i był tak
czujny , że podczas jego życia nie dał swym wojowniczym sąsiadom
szans na atak jego ludzi czy kradzież zwierząt. Wojownicy byli
dobrze przygotowani i w ciągłym pogotowiu . Ktokolwiek zbliżał
się do obozu został zabijany.
Po objęciu dowództwa przestał dowodzić małymi oddziałami i prowadził
wojny na dużą skalę na terenach wrogów. Pierwszą dużą bitwę stoczył
z wojownikami obozu Czarnych Stóp z około 80 namiotów nad rzeką
Skorupiaka. Od miesięcy szpiedzy Zgniłego Brzucha obserwowali
ruchy tego obozowiska. On sam zebrawszy wszystkich wojowników
kierował nimi tak , by nie wzbudzić podejrzeń wrogów. Wydawałoby
się ,że opuszcza ich kraj a w rzeczywistości okrążał ich. Chciał
zaskoczyć ich na jakieś równinie . gdy się tego nie będą spodziewać.
Gdy od posłańców dowiedział się , że sytuacja mu sprzyja wzmożonym
marszem przemieścił swój obóz w pobliże wrogów , nie będąc przez
nich zauważonym. Pod osłoną nocy około 400 wojowników zbliżyło
się jeszcze bardziej . Rankiem , gdy wrogowie szykowali się do
wymarszu będąc rozciągnięci na równinie w promieniu kilku mil
dał rozkaz do ataku . Uderzenie , które zniosło Czarne Stopy było
straszne. Wojownicy byli dobrze uzbrojeni, konno i przygotowani
wrogowie obarczeni kobietami , dziećmi i bagażem. Ich długa i
cienka kolumna została dosłownie zmieciona przez dzikich wrogów.
Ktokolwiek stawiał opór był zabijany, a kobiety i dzieci brane
były w niewolę . Większość mężczyzn była w straży przedniej.
Naprędce skupili się i zaatakowali , lecz było ich zbyt niewielu
. Mimo że przez jakiś czas walczyli dzielnie , wkrótce zmuszeni
zostali do pozostawienia swoich rodzin i szukania ratunku w ucieczce.
Inni zginęli broniąc swych dzieci. W sumie w wielogodzinnej ostrej
bitwie poległo ponad 100 wojowników Czarnych Stop , 230 kobiet
i dzieci zostało uwięzionych, a oprócz namiotów , sprzętu obozowego
, zapasów Wrony zyskały ponad 500 koni. Straty Wron w bitwie wynosiły
obok ciężko rannych 22 wojowników. W sumie było to wielkie zwycięstwo
dla tych dzikich plemion rzadko mających okazję dokonania takich
rzeczy choćby w połowie. Nie oskalpowali połowy wrogów , gdyż
było ich zbyt wielu . Zaledwie garstce wojowników Czarnych Stóp
udało się zbiec . Chłopcy zostali wychowani na wojowników, a dziewczynki
na żony swych zdobywców . Miało to na celu uzupełnienie poprzednich
strat w ludziach utraconych podczas ciągłych wojen z sąsiednimi
plemionami . Poza Zgniłym Brzuchem wyróżnili się wtedy również
inni , lecz on będąc wodzem zyskał największą chwałę. Inni liczyli
poszczególne coup , on wszystkie . Imię jego wysławiane było miesiącami
w pieśniach we wszystkich obozach. Na jego namiocie wyrysowana
została scena walki z nim jako figurą centralną . Na tyczkach
po odtańczeniu zostały powieszone skalpy Bluza, leginy, a nawet
bizonie okrycie zostały ozdobione frędzlami z włosów jego wrogów.
Strój taki mógł być noszony tylko przez tego , który zdołał zabić
tylu wrogów by przyozdobić strój ich skalpami.
Jak to się zdarza w sprawach ludzkich po osiągnięciu szczytu następuje
spadek . Pokładając zbytnie zaufanie w swoje siły i podniesiony
na duchu zwycięstwem , wbrew radom wodza , naród podzielił się
na kilka obozów. Ponownie uciekłszy spod kontroli swego generała
i wybranego przywódcy , podzielili się na mniejsze grupy . Każda
z nich udała się w innym kierunku na polowanie . W zwyczaju tych
Indian leżało również odwiedzanie raz lub dwa razy do roku narodów
zamieszkujących tereny za Górami Skalistymi . Jak już zostało
wspomniane wyprawy te miały charakter handlowo - wymienny. Czasami
nawet docierali do Kiowów i Komanczów, a zdarzało się , że i w
pobliże hiszpańskich osad Taosu i Santa Fe . W czasie takich wypraw
napotykali plemiona, z którymi żyli w pokoju , lecz zawsze narażali
się na ataki ze strony większych "wrogich narodów . Za każdym
razem zyski w koniach, ozdobach itd., bądź zakupionych, bądź ukradzionych
były wystarczającą pokusą by spróbować . Wrony są odważnymi i
aktywnymi ludźmi i nie rozważają niebezpieczeństwa gdy wyprawa
zapowiada się pomyślnie .
W owym czasie gdy Wrony podzieliły się dla wyżej wymienionych
celów w małe grupy , jedna z nich składająca się z 30 lub więcej
namiotów rozłożyła się obozem u źródeł rzeki Cheyenne za pierwszym
łańcuchem Gór Skalistych , Czarnymi Wzgórzami ( The Black Hills).
Czejeni , wrogi lud od którego rzeka ta uzyskała swoją nazwę ,
w zasadzie opuścili przed kilku laty te tereny i przenieśli się
na południowe ramię rzeki Platte .Tu po pewnym okresie czasu odnieśli
duże szkody na skutek ataków wojennych Komanczów i zmuszeni zostali
do powrotu na dawne tereny, na krótko zanim mała grupa Wron przedsięwzięła
swą wędrówkę.
Czejeni liczyli wówczas około 300 rodzin , mieli wiele koni, dobrych
wojowników i byli chyba najlepszymi jeźdźcami na świecie. Spostrzegłszy
zbliżanie się wroga okryli się , zaatakowali w nocy i zabili niemal
wszystkich. Kilku zaledwie udało się zbiec w ciemnościach by donieść
tę smutną wiadomość swoim ludziom lecz reszta , mężczyźni , kobiety
i dzieci zostali zabici bez różnicy . Do niewoli wzięto kilka
osób , które niezależnie od pici i wieku zostały poddane najwymyślniejszym
torturom. W przeciągu tygodnia lub dwóch ci którzy uciekli dotarli
do obozów swoich ludzi , którzy rozesłali innych na poszukiwania
pozostałych , rozsianych po kraju. Ich głównym celem było odnalezienie
wodza Zgniłego Brzucha i nakłonienie go do ponownego przyjęcia
tytułu głównodowodzącego . Przebywał on wtedy u Plaskogłowych
, lecz Wrony przemieszczają się szybko a z takim pośpiechem zbierali
siły ,że w przeciągu miesiąca wszyscy z wodzem na czele zgromadzili
się w swym kraju gotowi do walki.
Ich obóz prezentował się okazale. Wszyscy mieli nakaz być w pełnym
uzbrojeniu , gotowi na inspekcje wodza. Jak obecnie , można było
zaobserwować dystynkcje każdy wojownik był ozdobiony w sposób
wskazujący na swą pozycję. Całkowite dowództwo spoczywało w rękach
Zgniłego Brzucha , lecz pozostali wodzowie również zasługują na
uwagę np. Długie Włosy (Long Hair) , Mały Biały Niedźwiedź ( The
Littłe White Bear ), Żółty Brzuch ( Yellow Belly) , Dwie Twarze
(Two Faces ) itd. , pod komendą których pozostawały duże grupy
stronników. Ci mniejsi wodzowie stanowili Radę Zgniłego Brzucha
(Launci of Rotten Belly ), wszyscy byli dobrze wprawieni w Indiański
sposób prowadzenia walki , wielokrotnie dając dowód swego męstwa
i umiejętności na oczach ich głównego dowódcy. W sumie było tam
około 600 wojowników lub jedna czwarta wszystkich zdolnych do
noszenia broni. Byli oni wybierani , nie młodzi początkujący ludzie
, lecz osoby które już powalały wrogów , prowadziły wyprawy wojenne
i dały inne dowody zapału i zdolności w godzinie niebezpieczeństwa
. Wszyscy dosiadali rączych koni. Ubrani byli w barwne i kosztowne
stroje , broń trzymali w największym porządku, a twarze umalowali
w sposób jaki czynili to przed wyruszeniem na każdą ryzykowną
wyprawę. Klan po klanie mijał podczas przeglądu wodza , którego
czujne oczy skierowane były na ich broń i zwierzęta , znajdując
niekiedy wady i usterki u jednego bądź drugiego , który otrzymywał
nakaz dokonania poprawek.
Wódz podczas tego rodzaju parad , a w rzeczywistości podczas wszelkich
publicznych ceremonii , wkładał wszelkie posiadane insygnia .
Jego wojenny pióropusz z orlich piór sięgał aż do ziemi nawet
gdy dosiadał swego wysokiego i potężnego konia. Bluza i płaszcz
były przyozdobione włosami ze skalpów wrogów .Gdzie ich nie było
widniały rysunki upamiętniające niektóre z jego dzielniejszych
czynów. Przemarszowi towarzyszyło bardzo wiele hałasu. W dolinie
rozlegał się dziko i obco płacz żałobników po zabitych krewnych
a na twarzach wojowników malowało się posępne i surowe zdecydowanie.
Panowała jedna myśl , jeden umysł. Jeden zamiar prędkiej i strasznej
zemsty.
Gdy wszystko zostało sprawdzone i zatwierdzone wódz zwołał radę
i w kilku zdaniach wyjaśnił swe decyzje i plan działania . Mianowicie
zdecydował opuścić obóz i z cała silą ścigać Czejenów aż do skutku
, nawet gdyby przyszło ścigać ich do Nowego Meksyku . Wraz z członkami
rady złożył uroczystą przysięgę , że nie powróci dopóki w pełni
nie pomści straty swych ludzi.
Decyzja ta została ogłoszona w obozie , dwa dni zostały przeznaczone
na przygotowania i trzeciego cały wyżej opisany oddział wyruszył
w pośpiechu w stronę kraju Czejenów.
Nie jest naszym celem opisywanie tej wyprawy dzień po dniu. Wystarczy
powiedzieć , ze posuwali się z wielką ostrożnością , która wraz
ze znajomością terenu umożliwiła im posuwanie się nie będąc odkrytymi.
Gdy zbliżyli się do miejsca , gdzie spodziewali się zastać wrogów
podróżowali głownie w nocy, w dzień odpoczywając. Klika mil z
przodu posuwali się zwiadowcy badający teren i przekazujący informacje
do głównej kolumny. Nie przeszli nawet stopy ziemi , której zwiadowcy
nie obserwowali godzinami z sąsiednich wzgórz. W ten sposób chcąc
zaskoczyć wrogów , zmarnowali wiele czasu , gdyż po dotarciu do
miejsca bitwy okazale się , że Czejenowie zbiegli wraz z obozem
kilka dni wcześniej . Nie jest trudno odnaleźć ślad pozostawiony
przez cały obóz wobec czego wódz mógł obliczyć , z pewnym stopniem
dokładności jak daleko z przodu mogli się znajdować i ile czasu
wymagać będzie ich złapanie. Zbadawszy miejsce byłego obozu pospieszyli
zbierać ludzkie kości i czaszki , które jak sądzili należały do
zabitych członków ich plemienia. Po opłakaniu ich , okaleczeniu
się i złożeniu duchom obietnic obfitej zemsty wykopali duże doły
i pochowali je , co było przeciwne ich zwyczajowi. Ciała zmarłych
są bowiem zazwyczaj owijane i umieszczane na drzewach. Lecz były
to tylko kości i nie widzieli innego sposobu pochowania ich. Zrobili
tak , by choć uchronić te szczątki przed dalszą obrazą ze strony
przechodzących wrogów.
Podczas tej ceremonii wódz wygłosił wielką przemowę , którą zręcznie
podniósł ducha wojowników . Ponowili przysięgę sprawdzili broń
i jeszcze szybciej ruszyli w drogę. Po 10 dniach znaleźli się
w dolinie nawodnionej przez rzekę Arkansas gdzie odnaleźli świeże
ślady niedalekiej bytności Czejenów , które zmusiły Zgniłego Brzucha
do posuwania się z wielką ostrożnością i rozesłania najlepszych
zwiadowców . Ci wkrótce przynieśli pewne informacje o lokalizacji
obozu wroga , po zbliżeniu się do niego w nocy. Następnej nocy
rozmieścili się wzdłuż 2 strumieni między którymi byli rozbici
Czejenowie. Wojownicy Wron ukryli się w dolinach strumieni między
drzewami , w odległości mili od obozu tworząc po każdej stronie
rozciągniętą z ludźmi rozmieszczonymi co 10- 20 kroków. Jeden
oddział dowodzony był przez Zgniłego Brzucha a drugi przez Małego
Białego Niedźwiedzia. O wschodzie słońca wzdłuż obu strumieni
wysłanych zostało 7 wojowników , którzy przebiegając między końmi
Czejenów i obozem powoli przeprowadzili zwierzęta w kierunku głównych
sił pozostających w ukryciu. Czejeni widząc tylko kilka osób zabierających
konie rzucili się pieszo w pogoń , w różnej odległości. Jakieś
60 , 80 osób główni wojownicy , wciągani byli między 2 linie ,
które równocześnie wydały okrzyk wojenny i otoczyły ich. Nikt
nic zdołał uciec. Jeden wystrzał z broni i luków i wszyscy zginęli
Wtedy inni wybiegli z obozu i byli tak samo zabijani. Niewielu
pozostało w obozie . Zaatakowano ich - niektórzy zbiegli lecz
każdy napotkany mężczyzna był zabijany . Atak ten zakończył się
całkowitym zwycięstwem Wron . Ponad 200 wrogów zginęło , a 270
kobiet i dzieci wzięto w niewolę. Do podziału zyskali obok całego
sprzętu obozowego , towarów i ozdób ponad 1000 ludzi.28
Ich straty wnosiły 5 zabitych i 10 - 15 rannych . Osiągnąwszy
cel wyprawy , powrócili do swoich zachęceni zwycięstwem i zadowoleni
z zemsty. Okoliczności te sprowadzają życie wodza Wron do roku
1833 , kiedy to cały naród mógł liczyć 800 rodzin . Licząc średnio
8 osób przypadających na l namiot stanowiłby około 6400 ludzi.
W owym okresie do Arkansas szybko posuwały się masy ludności ,
których liczba na żyznych równinach nawadnianych przez tą rzekę
zwiększała się z każdym rokiem. Przypadek chciał , że powracający
do domu oddział Wron natknął się na karawanę emigrantów lub raczej
przednia straż Indian spotkała się z kilkoma maruderami należącymi
do ekspedycji. Po ruchu ramion imitujących lot wrony , biali zrozumieli
, ze należą to tego narodu i będąc świadomi ich przyjaznych skłonności
ostrzegli ich by się nie zbliżali do wozów gdyż leżeli na nich
chorzy na ospę. Z trudem przyszło białym przekonywanie o niebezpieczeństwie
grożącym im w razie zbliżenia -się , a ci nie wierząc , lub nie
zdając sobie sprawy z konsekwencji , zgromadzili się wokół emigrantów
targując się o konie i inne przedmioty. Trzeba oddać tym ludziom
sprawiedliwość . Usiłowali za wszelką cenę nie dopuścić do zarażenia
Indian. Próbowali dogadywać się z nimi w pewnej odległości od
chorych ale bezskutecznie zamin się rozstali wielu uległo zarażeniu.
Choroba zaczęła się ujawniać zanim dotarli do domów, a gdy przybyli
do obozu przeszło polowa była chora. Nie ma potrzeby rozpisywać
się nad nieszczęściem , rozpaczą i śmiercią , która zapanowała.
Wielokrotnie opisywana była zgubność ospy wśród ludności rdzennej
w tym przypadku było podobnie , wyzdrowiała jedna na 6,7 osób
. Jak tylko było to możliwe po powrocie wojowników obóz podzielił
się na małe grupy , które udały się a różnych kierunkach. W nadziei
ucieczki przed zarazą rozproszyli się w górach Zniknął cały porządek
Nikt me chciał dowodzić czy radzić. Zarówno zmarli jak i chorzy
pozostawiani byli wilkom, a każda rodzina usiłowała ratować się
na własną rękę . Działając w ten sposób na pewno cos zyskali.
Przynajmniej infekcja nie miała tak fatalnych skutków jak wśród
plemion osiadłych. Rozwijała się przez resztę jesieni i zimę ,
lecz osłabła wraz z wiosną. Od obozu do obozu , po całym kraju
zostali rozesłani biegacze i pozostałości narodu raz jeszcze zebrały
się w pobliżu źródeł rzeki Big Horn. Straszne były uroczystości
żałobne . Mówi się , że krewni zmarłych odcięli sobie ponad 1000
palców . Spośród 800 namiotów , które to naliczono uprzedniego
lata pozostało zaledwie 360 i to słabo zaludnionych . Od tego
czasu liczba ich powoli wzrastała aż w chwili obecnej : l856 osiągnęła
stan około 460 namiotów. Zgniły Brzuch uszedł zarazie, wyzdrowiał
też Mały Biały Niedźwiedź lecz szeregi jego niegdyś dumnych wojowników
strasznie zeszczuplały 29 . Istniejąca wtedy sytuacja narodu wymagała
by pojawił się ktoś , kto przywróci jakiś porządek by nie stali
się łatwą zdobyczą swych starych potężnych wrogów Siuksów i Czarnych
Stóp. Wtedy właśnie wódz odkrył swe talenty i mądrość rzadko spotykaną
wśród barbarzyńców i zasługującą na najwyższą pochwałę.
Najpierw zarządził spis wszystkich mężczyzn , kobiet i dzieci
, potem policzył zdolnych do noszenia broni, a na końcu zaznaczył
ilu dorosłych zarówno kobiet i mężczyzn , pozostało niezamężnych
. Tym nakazał znalezienie sobie małżonków bez straty czasu , lecz
unikanie związków z krewnymi. W reorganizacji rodzin w znacznym
stopniu dopomogły wzięte do niewoli kobiety Czejenów. Niektóre
z nich zbiegły podczas ogólnego zamieszania będącego następstwem
choroby, a że naród ten był już kiedyś zakażony ospą niewiele
więźniów zmarło. Przez niestrudzony wysiłek , przymusowe małżeństwa
i równą dystrybucję broni , koni i innych rzeczy , wodzowi udało
się przywrócić coś na kształt porządku , lecz by móc się skutecznie
bronić przed potężnymi i wojowniczymi sąsiadami trzeba było osiągnąć
jeszcze wiele. Zdawał sobie sprawę że coś więcej musi być zrobione
by przywrócić nadizieję. Konieczne było jakieś wielkie przedsięwzięcie
by zdobyć towary , broń , amunicję i inne rzeczy konieczne do
egzystencji. Zawsze leżało w zwyczajach niedouczonych barbarzyńców
obarczanie białych winą na wszystkie choroby i inne zło . Okazują
duże skłonności do obwiniania białych. Różnica przyzwyczajeń i
zawodów wraz z podejrzliwym strachem jakim zapatrują się na pismo
, obrazy i książki sugeruje im siły nadprzyrodzone oraz czary
odpowiedzialne za czynienie zła. Jeżeli tak przedstawia się sytuacja
i biali są przyczyną kłopotów , jak bardziej wydaje się to prawdopodobne
w przypadku ospy , z którą zetknęli się w momencie spotkania karawany
Indianie rzadko rozstrzygając fakty , działają impulsywnie. Mimo
ze biali powoływali się na fakt iż zrobili wszystko by uchronić
Indian przed zarażą , ci mając na uwadze wyłącznie przyczynę swej
klęski poprzysięgali wywrzeć zemstę na jej sprawach . Było to
głównym celem Zgniłego Brzucha . Indianie ci nie mieli morderczych
skłonności , żyli więc z białymi na przyjaznej stopie i wielu
członków rady przeciwstawiało się czynieniu szkód handlarzom i
traperom za cierpienia spowodowane przez nieznajomych . Wszystkie
sprawy rozstrzygane na radach , by okazać się sukcesem , wymagają
jednomyślności, z czego Zgniły Brzuch zdawał sobie sprawę. Był
również świadomy , że samo wspomnienie przyczyny ich nieszczęść
nie odniesie pożądanych rezultatów jeżeli nie zostanie poparte
jakąś winą . Długo pielęgnowanym marzeniem tego wodza , do spełnienia
którego dążył cale życie , było obrabowanie fortu Amerykańskiej
Kampanii Futrzanej znajdującego się na terytorium Czarnych Stóp
u ujścia rzeki Mani. Mógł przedstawić wiele nieodpartych argumentów
by uzyskać poparcie dla takiego posunięcia. Czarne Stopy były
ich wrogami, a fort ten zaopatrywał ich w strzelby ,amunicje ,
noże i inne sprzęty wojenne. Naród ten również zabił wielu białych,
a ci którzy pozostali ich przyjaciółmi po utracie tylu pobratymców
nie zasługują na los lepszy niż oni. Ponadto wszystkie przechodzące
obok fortu i kierujące się do krain Wron oddziały wojenne zaopatrywane
były tam w amunicję i większość skradzionych Wronom koni była
tam zakupywana. Co wiecej , w obecnym zredukowanym stanie nie
byli w stanic stawić czoła Czarnym Stopom. Większość broni została
pochowana wraz z właścicielami. Mieli niewiele amunicji. Podczas
zarazy wiele koni zaginęło , zostało zabitych i ukradzionych.
W rzeczywistości posiadali bardzo niewiele . Ledwie byli zdolni
by się utrzymać, a co dopiero bronić się przed potężnym narodem.
Wszystkie te i wiele innych argumentów zostało przedstawionych
na posiedzeniu rady ukazując , że tego rodzaju akcja jeżeli uwieńczona
sukcesem pokryłaby straty , zrujnowała wrogów i byłaby zemstą
na białych , którzy byli główna przyczyną ich obecnej słabej kondycji.
Propozycja ta zyskała poparcie całego narodu. Jednakże inni wodzowie
równie silnie mimo zgody na rabunek w celu uzyskania towarów ,
nie wyrazili zgody na zabijanie ludzi. Na skutek tego zdecydowano
przystąpić do oblężenia i wezwać kupców do opuszczenia fortu,
a dopiero potem zrabować towary , których wartość wówczas wynosiła
15 lub 20 tysięcy dolarów w broni i innych rzeczach nadających
się na wojnę czy polowanie. Oprócz tego znajdywały się tam duże
ilości zapasów , ubrań itd. Mały Biały Niedźwiedź miał wyruszyć
naprzód z oddziałem złożonym z 30 mężczyzn i zbadać teren podczas
gdy reszta miała przygotować się do przetransportowania całego
obozu w okolice fortu. Byli tak pewni zwycięstwa , że przygotowali
około 1000 toreb umieszczonych przy siodłach , na których mieli
przetransportować spodziewany łup. Oddział zwiadowczy wyruszył
10 dni przed główną grupą , która wolno poruszała się z namiotami
i rodzinami przez region pełen bizonów zatrzymując się na dzień
lub dwa by ususzyć mięsa mającego pomóc przetrzymać oblężenie
. W sumie na 360 namiotów było 1100 -1200 mężczyzn zdolnych do
noszenia broni , lecz jak zostało to zauważone posiadali jej mało.
Oddział zwiadowczy przejechał niemal przez cały kraj Czarnych
Stóp bez napotkania jakichkolwiek znaków swych wrogów , którzy
o tej porze roku odwiedzali niektóre placówki Kompanii Zatoki
Hudsona ( Hudson 's Bay Company ) usytuowanej nad dopływami rzeki
Missouri. W nocy zbliżyli się do fortu, a w dzień prowadzili obserwację
, zaznaczając liczbę osób. Z sąsiednich lasów i wzgórz mogli dojrzeć
niezauważeni ile biali posiadali koni , jak ich strzegli oraz
zbadać najodpowiedniejszy teren na rozbicie obozu poza zasięgiem
strzału fortu. Dokonawszy obserwacji wyruszyli w kierunku swoich
składając wodzowi pomyślny raport. Wszystko wydawało się zachęcać
do tego przedsięwzięcia. W pobliżu fortu było wiele bizonów dzięki
czemu można było zdobywać mięso podczas oblężenia, a nieobecność
wrogów pozwalało nie troszczyć się o ewentualny atak na obóz .
Wracali podniesieni na duchu. Tak spieszno im było by powrócić
do swoich i przyśpieszyć wyprawę , ze zaniedbali zwykle środki
ostrożności podejmowane podczas poruszania się w nieznanym wrogim
kraju. Zamiast sprawdzenia terenu , jak czynili to wcześniej rozproszyli
się po wzgórzach i polowali na zwierzynę za pomocą broni palnej.
Takie postępowanie wkrótce zwróciło uwagę oddziału Czarnych Stóp
, który właśnie podążał przeciw Wronom. Wiedząc , że w pobliżu
znajdują się obcy ukryli główne swe siły i wysiali na rozpoznanie
zwiadowców , którzy w przeciągu dnia dostarczyli informacji o
zauważonym małym oddziale ludzi . Nocą cale siły Czarnych Stóp
przeniosły się w pobliże obozu swych wrogów , gdzie zatrzymali
się i wysłali kilku doświadczonych zwiadowców by podsłuchali o
czym rozmawiali . Udało im się to i wrócili z wiadomościami o
liczbie przeciwnika oraz miłą wiadomością , że byli nimi ich starzy
i zagorzali wrogowie , Wrony. Oddział Czarnych Stop liczył około
160 wojowników i dowodzony był przez wypróbowanego i doświadczonego
wojownika Cętkowanego Łosia (Spottes Elk ).
O świcie gdy większość Wron jeszcze spała, a ich broń leżała niedbale
rozproszona nastąpił atak i bardzo szybko większość Wron została
zabita lub unieszkodliwiona . Część walczyła jak mężczyźni, lecz
kilku uratowało się ucieczką . Oprócz czterech którzy zdołali
zbiec i dotrzeć do swoich zginęli wszyscy , wraz z wodzem Małym
Białym Niedźwiedziem . Wielka była żałoba i straszne przysięgi
zemsty. Mały Biały Niedźwiedź był ulubieńcom swoich , był miłym
o szerokich horyzontach Indianinem, a blisko spokrewniony ze Zgniłym
Brzuchem był mu wielką pomocą . Jego popularność w żaden sposób
me stała na przeszkodzie sławy głównego wodza , lecz raczej przez
poddanie jego rozkazom i pomoc we wszystkich wyprawach zyskiwała
na wartości . Zgniły Brzuch powszechnie wygłosił swe silne postanowienie
, że albo zginie i pozostanie już na ziemi Czarnych Stop albo
dokona obfitej zemsty. W tym momencie bardziej niż kiedykolwiek
ważniejsze stało się zdobycie fortu . Mając zapasy i amunicję
mogli by stawić czoła potężnym wrogom na którego kraju obecnie
się znajdowali.
Gdy tylko ucichł pierwszy wybuch żalu obóz został zwinięty i szybkim
marszem , choć z zastosowaniem wszelkich środków ostrożności by
ukryć swą obecność przeniesiony w pobliże placówki . Około l sierpnia
1835 r rozbili się przy Sosnowym wzgórzu , 20 mil na wschód od
fortu . Tu wszyscy się zebrali , by po raz ostatni rozważyć sytuację
i dokonać przygotowania przed przystąpieniem do tak inną od ich
wcześniejszych dokonań akcji . Tu również spotkali białego dobrze
znanego im trapera Jamesa Coatsa . Po wiosennym polowaniu w Górach
Skalistych wracał do fortu sprzedać skóry bobrów . Przez kilka
lat mieszkał on wśród Wron , dosyć dobrze znał ich język i miał
wśród nich przyjaciół . Obawiano się , że mógłby donieść w forcie
o ich zamiarach. Indianie zmusili go do pozostania z nimi w celach
rabunkowych , co znając jego zdradziecki charakter , mogło być
prawdą choć jak się wydaje jego zachowanie tej opinii nie potwierdziło
Amerykańskie Towarzystwo Futrzarskie , po znacznych trudnościach
, zdołało rozpocząć handel z Czarnymi Stopami w roku 1829 . Ten
potężny i groźny naród niegdyś udawał się w górny bieg rzeki Missouri
wzdłuż rzek Maria i Belly w sezonie zimowym w poszukiwaniu skór
bobrów i bizonów . Następnie zabierali je do placówki Kompanii
Zatoki Hudsona nad rzekę Saskatchewan i wymieniali na broń itp.,
by kontynuować polowania. Na skutek ciągłych potyczek z białymi
traperami w Górach Skalistych, u źródeł Missouri powzięli śmiertelną
nienawiść do wszystkich białych , którą żywią w znacznym stopniu
do dziś . W bitwach tych traperzy niezmiennie wygrywali jeżeli
byli w dużych grupach, lecz podzieleni na mniejsze grupki polujące
na bobry byli wybijani. W sumie odnosili większe straty, lecz
wielokrotnie walczyli desperacko i zabijali wielu Indian.
W roku wyżej wspomnianym , kampania wysłała do nich kilku ryzykantów
i tłumacza z fajką pokoju oraz prośbą o pozwolenie na wybudowanie
fortu , obiecując sprzedaż rzeczy im niezbędnych po niższej cenie
niż Brytyjczycy i oszczędzając im w ten sposób kłopotów związanych
z zabieraniem skór do odległych placówek . Ci po wielu pertraktacjach
zgodzili się i została wybudowana placówka , dobrze zaopatrzona
w potrzebne im rzeczy 30. Wciąż jednak obie strony żywiły rożne
podejrzenia Fort został wybudowany z pali ,otoczony wysoką palisadą
tworzącą kwadrat. Domy stały wzdłuż boków, a w dwóch rogach stanęły
wieże zaopatrzone w działa małego kalibru i muszkiety , będące
zawsze naładowane na wypadek jakiegoś ataku. Podczas jesieni i
zimy przebywało tu zazwyczaj 30 do 50 mężczyzn , wczesną wiosną
większość z. nich wysyłana była łodziami załadowanymi skórami
w dół Missouri pozostawiając w forrcie jakieś 10 do 15 osób na
okres lata. W sierpniu lub wrześniu z Portu Union przychodziły
coroczne zapasy , wraz z którymi przybywało 30 lub 40 ludzi. W
ten sposób zanim Czarne Stopy wracały z angielskich placówek z
północy , gdzie zawsze udawali się latem , fort otrzymywał zapasy
i wzmacniany był ludźmi 31.
Właśnie wtedy Wrony jako że wiedzieli o tych ruchach spodziewali
się zdobyć fort przez zaskoczenie lub zmusić załogę do poddania
się rozpoczynając oblężenie. Dowódcą fortu w momencie gdy dotarli
w lego pobliże był pan Aleksander Culhertson , doświadczony i
odważny człowiek , który następnie został głównym agentem kompanii
na terenie całej górnej Missouri32. Przed laty był on handlarzem
wśród różnych plemion , mówił płynnie kilkoma językami i był dobrze
zaznajomiony interesami , charakterem i zwyczajami Indian. Choć
nieświadomy wrogich zamiarów Wron, a nawet ich zbliżania się nie
zaniedbał środków ostrożności koniecznych w kraju otoczonym przez
groźne i wojownicze plemiona. Dniem i nocą na wieżach byli strażnicy,
a ludzie oprócz stróżowania koni byli zaangażowani głownie do
prac wewnątrz fortu. Zwierzęta były trzymane zaledwie kilka kroków
od bramy.
Ze wzgórz na drugim brzegu Missouri zwiadowcy Wron mogli obserwować
niezauważeni to co się tam działo. Szybko zauważyli , ze jest
on dobrze strzeżony, a zdobycie go przez zaskoczenie nie jest
możliwe. Musieli więc skorzystać z planu alternatywnego i rozpocząć
oblężenie. Nocą jakiś 25 - 30 mężczyzn ukryło się przy brzegu
ok. 100 jardów od bram Fortu i gdy tylko konie zostały wyprowadzone
na popas wskoczyli między zwierzęta, a straż i je uprowadzili.
Strażnicy wypalili , ale chybili. W ten sposób zostało odcięte
to źródło żywności.
Wkrótce potem ukazał się cały obóz. Indianie wznieśli swe namioty
w trzech grupach z trzech stron fortu , ale pozostając poza zasięgiem
dział. Przód fortu pozostał nie pilnowany, gdyż. lego mieszkańcy
nie mieli ani łodzi ani koni więc nie mogli zbiec z jakąkolwiek
własnością. Dawało im to jednak możliwość bezpiecznego ewakuowania
się brodem przez rzekę.
Wtedy Zgniły Brzuch z kilkoma innymi Indianami udał się do fortu
żądając pozwolenia na wejście , obiecując w zamian zwrócenie koni.
Mówił bardzo przyjaźnie , stwierdził że nie maja zamiaru nikogo
skrzywdzić , że są w drodze by odnaleźć Czarne Stopy itd. Miało
to na celu przekonanie się o sile pozostającej w forcie oraz o
ilości dostępnych zapasów.
Drugiego bądź trzeciego dnia oblężenia Traper Coast przybył do
fortu i po raz pierwszy ujawnił Culbertsonowi prawdziwe zamiary
Wron, radząc mu nie wpuszczanie ich pod żadnym pozorem. Z pewnością
dobrze to o mm świadczy , lecz Coast również bardzo dokładnie
wypytywał się na temat ilości dostępnych zapasów. Możliwe jest
, że w tym celu został tam wystany przez Indian. Nawet jeśli tak
, to nie udało mu się uzyskać ani pozwolenia na wejście ani informacji.
Oblężenie zaczęło się w niefortunnym momencie kiedy to w forcie
brakowało żywności . Uprzedniej zimy mało było bizonów , Czarne
Stopy ususzyły niewiele mięsa, a jeszcze mniej wymienili w forcie.
Dwa miesiące wcześniej skończył się cały zapas mąki , chleba ,
wieprzowiny itd., choć nie mieliby problemów z zaopatrzeniem się
w żywność gdyby im tego nie utrudniły Wrony , gdyż w pobliżu fortu
było wiele bizonów. A wyglądało tak ,że w zapasie mieli tylko
niewielką ilość suszonego mięsa. Jednak by wywrzeć na Indianach
wrażenie , że mają żywności dostatek niemal połowę zapasów rzucili
im za palisadę , gdy przyszli oni prosić o mięso. Może wydawać
się dziwne , że oblężeni pozwalali wrogom podchodzić blisko palisad
i pertraktować każdego dnia nie będąc ostrzeliwanym jednak dla
znających naturę handlu futrami i zwyczaje Indian nie jest to
zaskoczeniem. Kompania dążyła do rozmieszczenia swych placówek
wśród wszystkich plemion i wszędzie starała się działać pojednawczo.
Nie leżało w Jej gestu używanie siły , czynili to tylko w obronie
własnej i ekstremalnych przypadkach . Gdyby Cilberlson zabił jakiegoś
z tych Indian , stanowiłoby to wielką przeszkodę na drodze umieszczenia
placówki handlowej w ich kraju jak również zniweczyło by nadzieję
ewentualnej ucieczki, gdyby zostali zmuszeni do opuszczenia fortu.
Indianie w zasadzie siedzieli spokojnie w swym obozie lub polowali
w pobliżu na bizony obserwując jednocześnie fort dniem i nocą
, gdyż doszli do przekonania , że wkrótce poddadzą się z braku
zapasów. Z drugiej strony załoga zdając sobie sprawę , ze oblężenie
może długo potrwać , zmniejszyła swoje racje żywnościowe do innej
niż jednej czwartej zwykłego wyżywienia. Wielokrotnie przychodziły
Wrony i miały miejsce pertraktacje , które niczego nie wnosiły.
Sytuacja po dwóch tygodniach się nie zmieniła z wyjątkiem tego
, że oblężonym zabrakło zapasów. Zjedzono nawet ulubione psy.
Musieli się tez nawet uciec do spożywania niewygarbowanych skór
, w które owinięte było suszone mięso. Mimo , że pokryte brudem
, tłuszczem i farbą zostały pocięte i ugotowane. Powstała substancja
mająca konsystencję kleju , która mimo ze odrażająca służyła podtrzymaniu
o kilka dni życia. Po zjedzeniu skór pozostały tylko rzemienie
, które również zostały ugotowane i zjedzone . Sytuacja stała
się poważna . Większość zatrudnionych w forcie była Kanadyjczykami
, którzy mimo że twardzi, gdy dobrze odżywieni i chełpliwi zawsze
jako pierwsi zaczynali narzekać lub buntować się . Żądali oni
od Culbertsona porzucenia fortu nim wszyscy pomrą z głodu . Głośno
wyrażali swe niezadowolenie i przeklinali go za jego rzekomą chęć
ujrzenia wszystkich martwych .Ten jednak był człowiekiem , który
zdecydowawszy się na coś niełatwo z tego rezygnował czy to na
skutek niezadowolenia swych ludzi czy z powodu oblężenia Indian.
Wiedział , że jeżeli jeszcze trochę wytrzymają to powrócą Czarne
Stopy , którzy już powinni się byli zjawić, jak również przybędą
coroczne zapasy. Poddanie się w momencie gdy zaczęły się trudności
wydawało się mu czynem złym i tchórzliwym. Jednak mijał dzień
za dniem nie przynosząc nic poza wzrastającym głodem - stare skóry
, buty i wszystkie odpadki zostały chciwie zjedzone. Nie pojawiła
się żadna otucha, ludzie zaczęli posępnie spoglądać na siebie
i stali się zbyt słabi by cokolwiek robić. Wtedy Culberlson wydał
rozkazy do przygotowania się do bitwy. Chciał rankiem opuścić
fort wraz z całą załogą i działem , zbliżyć się do Indian i walczyć
tak długo jak da radę. Z doświadczenia wiedział , ze kilka wystrzałów
może ich odpędzić, a opuszczając fort nie naraża na ryzyko życia
załogi, gdyż zdobycie zapasów a nie oni byli głównym celem Indian.
Jednakże wiedział , że opuszczenie placówki zostanie źle zrozumiane
i napiętnuje jego osobę. Wobec tego zdecydował się zmusić przeciwników
do wycofania się lub zginąć walcząc na czele swych ludzi. Warto
zauważyć , że plan jego spotkał się z niewielką opozycją. Głód
doprowadził ich do ostateczności i nawet ci , którzy wcześniej
obawiali się śmierci stanęli dzielnie by stawić czoła rzeczywistości
. Oblężenie trwało prawie od miesiąca. Obóz był dobrze zaopatrzony
w mięso , ze strony Indian mogło trwć znacznie dłużej . Gdy zapadła
decyzja , że wypad będzie miał miejsce następnego dnia około południa
członkowie załogi uzbroili się i zaopatrzyli w amunicję . O tej
porze dnia większość wojowników bądź pilnowała koni , bądź udawała
się na polowanie. Noc w forcie była pełna smutku , wszyscy wiedzieli
że ich szansę na zwycięstwo są wątpliwe , śmierć prawie pewna
, a głód narzucił nastrój przygnębienia i cichą determinację.
Nadszedł pamiętny ranek . Z uporem i spokojnie Culberlson przystąpił
do wprowadzania w życie swego planu , lecz. pozostało jeszcze
kilka godzin. Gdy już niemal nadszedł czas stojące na wieżach
straże zaobserwowały w obozie niezwykłe poruszenie , łapano konię,
wojownicy biegali na pół uzbrojeni a inni odjeżdżali w rożnych
kierunkach. Zwołano radę i wszystko zapowiadało jakieś nowe ważne
wydarzenie. Przyczyna stała się jasna gdy spojrzano w kierunku
północno zachodnim skąd unosiły się małe , niebieskie smużki dymu
, które załoga fortu przywitała okrzykiem radości. Obóz Czarnych
Stóp naszych przyjaciół brzmiały okrzyki . Odłożyli broń i raz
jeszcze uśmiechy zagościły na mizernych i nieprzytomnych obliczach
tych biednych ludzi. Wysłani na zwiady wojownicy Wron powrócili
szybko . W wielkim pośpiechu zaczęto zwijać obóz , pakować konie
i przed południem cały obóz przeniósł się na drugi brzeg rzeki
Tego samego wieczoru przybyło kilku biegaczy Czarnych Stóp , następnego
dnia przy forcie stanęło 800 namiotów a Czarne Stopy przywiozły
dużo mięsa 33.
Nie jest naszym zadaniem opisywanie tego rodzaju
wydarzeń , choć można by wiele dodać co z pewnością zaciekawiło
by ogół czytelników . W tym dzikim kraju zdarzają się dziwne rzeczy
, które mogły by się stać przedmiotem romantycznych powieści.
Nie wolno nam natomiast tracić w oczu Zgniłego Brzucha , którego
to koleje życia próbujemy tu przytoczyć. Czarne Stopy jak tylko
zorientowały się w liczbie Wron zwołały radę , lecz nie mogli
dojść do zgody co do stosowności pogoni. Mimo że Wron było znacznie
mniej byli zdesperowani , zawiedzeni i wywiązała by się krwawa
bitwa , z której nie byłoby żadnych korzyści. Indianie rozumują
przeważnie właśnie w ten sposób . Rzadko ryzykują by niewiele
zyskać . Nie urządzają wielkich bitew z żądzy krwi . Żeby doszło
do rzezi musi istnieć duża różnica sił równowaga sił przeważnie
zapobiega atakowi w rzeczywistości zawsze chyba, że w grę wchodzi
zemsta lub przeważa perspektywa grabieży . Tego typu rozważania
starczyły wojownikom i wodzom Czarnych Stóp by ich powstrzymać
od ataku na wrogów i poczekać na lepszą sposobność gdy będą mogli
ich zaskoczyć lub wyciąć całkowicie.
Wrony z kolei z zadowoleniem przyjęli możliwość ucieczki przed
licznym i dobrze uzbrojonym wrogiem. Wydostawszy się spod bezpośredniego
zagrożenia zostali zatrzymani przez Wodza , który był daleki od
satysfakcji . Jak na razie nie udało mu się dokonać niczego co
planował . Nie spełnił żadnego przyrzeczenia z wyjątkiem tego
, że pozostanie w krainie Czarnych Stóp. Spełnienie go pozostawało
w jego mocy i w skrytości do tego dążył wiedząc , że klęska doprowadziłaby
do spadku jego autorytetu wśród ludzi. Gdy rozmyślał nad krokami
, które powinien poczynić by w jakiś sposób odzyskać swą pozycję
, pojawiła się szansa jakiej być może najbardziej pragnął. Do
krainy Wron udał się oddział Czarnych Stóp liczący 20 osób i nie
znalazłszy tam swych wrogów wracali do swoich . Poruszając się
bez stosowania środków ostrożności szybko zostali odkryci przez
Wrony . Wódz wraz z kilkoma wojownikami napadli ich , dwóch zabili
a reszta schroniła się w jednym z małych drewnianych fortów zbudowanych
przez oddziały wojenne , jakich pełno można spotkać w kraju tego
plemienia.
Większość Wron chciała ich pozostawić , jako że dwóch zabili bez
strat własnych, a atakując fortecę niewątpliwie straciliby kilku
ludzi . Wszyscy są z tym zgodzili oprócz Zgniłego Brzucha , który
samotnie zaatakowałby fort , gdyby ludzie nie przytrzymali cugli
jego konia . Nie uszło ich uwagi , że od momentu wycofania się
spod fortu wódz ubrany był w swój najbarwniejszy i najkosztowniejszy
strój wojenny . Nosił bluzę i leginy przyozdobione frędzlami ludzkich
włosów , wojenny pióropusz z piór orła i płaszcz przyozdobiony
skalpami wrogów zwisającymi z ramion Świadczyło to o śmiertelnym
postanowieniu , którego wykonaniu przyjaciele jego usilnymi prośbami
i łagodną siła próbowali zapobiec . Po krótkiej dyspucie obiecał
odjechać z resztą i pozostawić wrogów odkładając walkę do czasu
, gdy będą mogli ich zniszczyć z mniejszym ryzykiem. Gdy puścili
jego konia , zmusił go by stanął dęba i z krzykiem " Ostatni atak
dla narodu Wron " , dwóch wojowników Czarnych Stop nie może zapłacić
za stratę Małego Białego Niedźwiedzia ruszył pełną szybkością
w kierunku wrogów. Przeskoczył małe ogrodzenie i wskoczył w środek
wroga . Przygwoździł jednego z nich swą lancą do ziemi , lecz
otrzymał 12 strzałów z łuku i upadł by już nie wstać . Jego ludzie
ruszyli tuz za nim zaatakowali i wycięli wrogów co do jednego
bez dalszych strat, lecz dla nich stało się najgorsze co mogło
się przydarzyć. Zgodnie z wolą Zgniłego Brzucha owinięto jego
ciało w całun wojownika i złożono na drzewie ,w kraju Czarnych
Stóp , by jak mawiał siać wśród nich postrach nawet po śmierci.
Koleje życia większości indiańskich wodzów są bardzo podobne .
Losy jednego z nich są losami wszystkich te same bitwy , zwycięstwa
, porażki i śmierci będące wynikiem nieustających wojen , które
będą trwały tak długo jak przetrwają plemiona. . Wśród tych narodów
, gdzie co dzień maja miejsce walki o życie i mienie wyróżniają
się przypadki indywidualnej odwagi , które dokonane wśród cywilizowanych
ludzi podczas działań wojennych unieśmiertelniłyby ich nazwiska
, lecz które nie będąc zapisane , szybko ulegają zapomnieniu.
Sława każdego wodza jest krótkotrwała . Kilka dni żałoby jest
wszystkim co poświęcone jest jego pamięci. Ich egzystencja wymaga
czynów , ich siła - wodza . W skłonnościach ich leży ambicja i
na długo zanim ginie ulubiony wódz mówi się i popiera innego kandydata
. Często zdarza się to jeszcze przed śmiercią wodza . Każda większa
porażka czy złe zarządzenie bywało powodem przejścia władzy w
ręce innego , który dal dowody swej wielkości , zdolności i odwagi
. Wrony silnie odczuły stratę Zgniłego Brzucha , być może więcej
niż. stratę jakiegokolwiek innego człowieka wcześniej czy później
. Do dziś mówi się o nim Wódz lub Wielki Wódz34 . Teraz inni stoją
na czele różnych grup , które się rozdzieliły , wróciły do starych
zwyczajów i na tereny łowieckie.
O HANDLU l WOJNIE 
Rok po opisanym wyżej wydarzeń , przy ujściu rzeki Rosebud do
Yellowstone powstał fort do handlu z tym narodem . Zaopatrywał
ich w broń i inne niezbędne towary i powoli odradzał się po katastrofalnych
skutkach ospy. Zanim w ich kraju powstała stała placówka zabierali
futra do fortów Ankara i Mandan nad Missouri . W tamtych czasach
polowali wyłącznie na bobry , których skóry były cenne i łatwe
do transportu . Nie zaczęli jeszcze przygotowywać na sprzedaż
skór bizonich , wykorzystując je tylko do swego użytku Otrzymanie
od kampanii dobrych cen za skóry dało im możliwość zakupu lepszego
sprzętu do polowań i na wojnę więc znacznie ograniczyli swe wędrownicze
zwyczaje . Zimą i jesienią rozbijali się w pobliżu fortów , spędzając
czas na polowaniach na bizony i garbowaniu skór nabywając potrzebne
im artykuły lub prowadząc handel wymienny koni z plemionami zamieszkującymi
tereny dalej w górach. Wciąż , głównie wiosną i latem prowadzili
wojny z wrogimi plemionami i w walce w zasadzie przegrywali .
Będąc małym plemieniem , tym bardziej odczuwali utratę każdego
wojownika lub myśliwego . Wszystkie zimowe zgrupowania Czarnuch
Stóp , Siuksów , Assinoboinów i innych wrogich narodów krążyły
wokół ich obozowisk zabijając oddalających się od obozu i uprowadzając
konie.
Z powrotem lata Wrony jednoczyły się w większych ilościach by
się zemścić i często wynikały z tego krwawe bitwy , na skutek
których obie strony odnosiły ciężkie straty .
CZYNNIKI OGRANICZAJĄCE WZROST LUDNOŚCI
Do roku 1848 gdy jeszcze raz zaatakowała ich ospa, nie nawiedziła
ich żadna większa klęska . Zaraza przyszła od Indian Wężów z którymi
żyli w pokoju . Ci zarazili się od emigrantów poruszających się
szlakiem Platte .35 Skutki nie były tak drastyczne jak pierwszym
razem , lecz zmarło wiele dzieci . W roku 1849 większa cześć ludności
zaraziła się tak silna grypą że zmarło około 600 osób , wśród
których było wiele wybitnych wojowników i członków rady36. Od
tamtego czasu epidemie nie poczyniły żadnych większych spustoszeń
choć nie można powiedzieć by ich liczebność rosła . Jest kilka
czynników ograniczających ich wzrost Oprócz strat wojennych i
chorób największą przeszkodą wydaje się być szerzenie się chorób
wenerycznych zarówno na skutek ich śmiertelnego charakteru jak
i niemożliwość zarażonych do znalezienia sobie małżonków. Ponadto
dwie trzecie zamężnych kobiet dopuszcza się dzieciobójstwa , nie
chcąc kłopotać się ich wychowywaniem. Zabijają je jeszcze przed
narodzeniem lub zaraz po , przy czym ten pierwszy sposób jest
powszechniejszy . Aborcji dokonuje się uderzeniami w brzuch lub
ciskając go kijem , opierając się na nim całym ciężarem i poruszając
do przodu i do tylu . Zarodek jest zabijany w różnych stadiach
rozwoju , od 3 do 7 miesięcy . Ponieważ nie są świadomi ryzyka
tych zabiegów , wiele kobiet umiera podczas nich . Obliczono ,
że jest to przyczyna trzech czwartych zgonów wśród kobiet.
Zazwyczaj mężowie wyrażają na to zgodę lub przynajmniej nie każą
za to swych żon , lecz w ostatnich latach większość mężczyzn występuje
przeciwko tej zbrodni i dopuszcza się do niej coraz rzadziej.
Przynosi to hańbę zarówno matce jak i ojcu dziecka i jeśli nawet
aborcji nie dokonuje się tak często jak kiedyś "są one przynajmniej
ukrywane 37. Ten odrażający i sprzeczny z naturą zwyczaj nie jest
czymś szczególnym tylko u Wron . Występuję on na większą lub mniejszą
skalę wśród wszystkich narodów znad górnej Missouri lecz nie w
stopniu ograniczającym przyrost naturalny .
HERMAFRODYTY
Innym wartym uwagi zjawiskiem wśród Wron jest liczba Hermafrodyt.
Większość cywilizowanych społeczeństw rozróżnia tylko dwie płci:
męską i żeńską lecz , co dziwne ludzie ci rozróżniają również
rodzaj nijaki . Nie jest to skutkiem wrodzonych wypaczeń ,lecz
bierze się z nawyków dziecka . Zdarza się , że chłopczyk osiągnąwszy
wiek 10 , 12 lat nie chce brać udziału w jakichkolwiek zajęciach
wraz ze swymi rówieśnikami, a wręcz przeciwnie utożsamia się całkowicie
z dziewczynkami . Rozrywki chłopców i dziewcząt różnią się od
siebie . Chłopcy począwszy od wczesnego dzieciństwa przysposabiani
są do posługiwania się łukiem, strzelania do ptaków , pilnowania
koni , tropienia królików i innej małej zwierzyny łownej , podczas
gdy dziewczynki uczą się gotowania , garbowania skóry , szycia
mokasynów , wyszywania ubrań paciorkami i kolcami jeżozwierza
oraz innych kobiecych zajęć . Dzieci odrębnej płci rzadko są razem
czy to podczas prac czy zabawy , choć jak wspomniałem zdarzają
się przypadki ,że mimo całego wysiłku rodziców by temu zapobiec
, chłopcy zabierają cech dziewczynek . Skłonność ta wydaje się
być naturalna i nie kontrolowana. Gdy dziecko takie osiągnie wiek
12,14 lat rodzice ubierają go w dziewczęce stroje i przez całe
życie zajmuje się kobiecym zadaniami . Trudno odróżnić go od kobiet
, choć rzadko jest szanowany przez którąkolwiek z płci . Kiedyś
było ich wśród Wron 5 lub 6 choć teraz jest ich zaledwie 2 lub
3 . Jeden z nich ożenił się i związek stanowi anomalię , jako
że mąż i żona ubierają się w te same stroje i wykonują te same
domowe obowiązki38.
CEREMONIA SADZENIA TYTONIU 
Moc przypisywana czarownikom i szamanom wśród Wron różni się
w wielu aspektach od tej , jaka przypisywana jest im wśród innych
narodów . Rozważmy pobieżnie religię , jej elementy w niej i następstwa
, ale wyłącznie w stopniu wyjaśniającym wpływ pewnych obrzędów
, ceremonii na ich ogólny narodowy charakter i formy sprawowania
władzy. Termin " szaman " nie odnosi się do ludzi leczących chorych
, uzdrowicieli lecz do jednostek którym przypisuje się nadludzką
moc i obdarzonych zdolnościami proroczymi. Dzieje się tak, wśród
większości plemion wędrowniczych . Jednak Wrony całą moc przypisują
hodowcom tytoniu ( Tobacco Planters) . Hodowcy nie wyróżniają
się wśród swoich ani strojami ani zwyczajami , choć wierzy się
, że sprawują kontrolę nad wydarzeniami , porami roku , pierwiastkami,
zwierzętami i wszystkimi rzeczami, za które odpowiedzialność zazwyczaj
przypisuje się mocy wszechpotężnej , Opatrzności. Nie uznają konceptu
Istoty Wyższej , czy stanu przyszłego . Przedmiotem wielkiej czci
nie są również ciała niebieskie jak słońce czy księżyc ,lecz trochę
boją się burzy. Naród Wron uprawia tytoń od niepamiętnych czasów
. Z ostrożnością przechowuje oryginalne ziarno odkryte z przybyciem
na kontynent , z których wyrastają rośliny o podobnych liściach
, smaku i zapachu do tytoniu uprawianego zachodnich stanach .
Wierzą , że jak długo zachowają ziarna i w domach ich znajdować
się będzie tytoń tak długo utrzymają swą narodową egzystencję
. Powiadają , że jak nie będzie już żadnego będą musieli zniknąć
z powierzchni ziemi . Również inne tradycje dotyczą kontynuacji
uprawy tej rośliny. Wrony są przeświadczone , że osoby które wypełnią
nakazy przodków w tym aspekcie obdarzone zostaną nadludzka mocą
, by móc sprawdzać deszcz , oddalać zarazy , kontrolować wiatr
, zwalczać choroby , sprawiać by w pobliżu ich obozów były bizony
i zwiększać ilość wszelkiej zwierzyny łownej , w rzeczywistości
mocą do wywołania każdego zdarzenia nie pozostającego w gestii
ludzkich możliwości. Jest to zastrzeżone dla nielicznych uprawiających
tytoń , którzy mając swoja władzę , starannie podtrzymują związane
z nią przesądy. Czasami , by coś nabyć jeden z nich sprzeda swoje
prawa lub moc jakieś pełnej aspiracji jednostce . W takim przypadku
kandydat oddaje wszystko co posiada - konie , stroje , broń nawet
dom wraz z wszelkimi sprzętami - by zapłacić za honor stania się
Hodowca Tytoniu . Wtedy podczas ceremonii jest adoptowany do ich
grupy Hodowców. Podczas niej skóra wzdłuż jego ramion i na piersiach
jest rozcinana i przypalana co pozostawia na długi okres czasu
niebezpieczne , odrażające i trudne do wyleczenia rany . Przez
kilka dni nie może też nic jeść i pić . Po tej próbie w zamian
za wszystko co posiada zaopatrzony zostaje w ziarno tytoniu .
W ten sposób obrzęd jest uwieńczony i nigdy nie ulega zmianom
przy przerwaniu . Przeciwnie , im starszy tym w nim staje się
bardziej zaszczytem co wiąże się również z trudnościami towarzyszącymi
stania się jednym z prowadzących .
Zwyczajowym miejscem hodowli tytoniu są tereny nad rzeką Wiatrową
( Wind River ) u podnóża góry o tej samej nazwie , choć nie tylko
.Czasami gdy nadchodzi sezon wygodniej jest znaleźć inne Gdy już
zostanie ustalone cały naród spotyka się o określonej porze ,
zazwyczaj między połową, a końcem kwietnia . Po rozbiciu w pobliżu
obozu , kobiety oczyszczają z krzewów i śmieci teren o powierzchni
około polowy akra kwadratowego. Nawet oczyszczanie miejsca odbywa
się przy akompaniamencie bicia w bębny , śpiewania i palenia w
przerwach w pracy . Zazwyczaj zajmuje to l dzień . Następnego
dnia teren zostaje przekopany , bądź za pomocą narzędzi żelaznych
bądź prymitywnych np. wykonanych z bizonich kości.
Trzeciego dnia rozpoczyna się świętowanie , przemowy i śpiewy
Hodowców , Wszystkie zamężne kobiety i mężczyźni udają się konno
do najbliższych drzew i każdy ucina wiązkę, którą związuje i wiezie
przed sobą . Kobiety jadą pierwsze i konieczne jest , żeby ta
która jako pierwsza przywiezie wiązkę nigdy wcześniej nie zdradziła
męża. Gdy spróbuje oszukać osoba wiedząca o tym lub mająca nawet
w tym swój udział występuje i głośno ogłasza , że nie jest ona
tego godna. W takim przypadku na zawsze pozostaje zhańbiona. Miało
to miejsce więcej niż l raz. W rzeczywistości cnotliwa kobieta
wśród Wron jest taką rzadkością- , że powyższy wymóg kilkakrotnie
stał się przyczyną zawieszenia tego zwyczaju , gdyż prędzej gotów
byli by go zaniechać niż zmieniać przebieg ceremonii przekazanej
im przez przodków. Jednak choć nie było to łatwe udało im się
znaleźć jedna cnotliwą , przynajmniej uważana za taką . Kolejnym
krokiem jest znalezienie mężczyzny , który uroczyście przyrzeknie
, że nigdy nie spał z żoną jakiegoś ze swych krewnych , bliżej
spokrewnionym niż teść. On przynosi drugą wiązkę . Moralność mężczyzn
nie jest większa jak kobiet i niejednokrotnie znalezienie takiego
mężczyzny zabierało kilka tygodni. Zdarzyło się ,że tak chcieli
dokonać obrzędu, a nie znaleźli odpowiedniego kandydata , że zatrudnili
w tej roli pracownika Kampanii Futrzarskiej . Można zatem przypuszczać
,że jeśli nie polepszy się ich kondycja moralna , wkrótce obrzęd
sadzenia tytoniu zaniknie . Kontynuując , gdy już te dwie wiązki
drewna zostaną rzucone na oczyszczone miejsce , robią to wszyscy
, kładąc wiązki z wielka czcią . Zachęcają ich Hodowcy stojący
wokół , grając na bębnach i śpiewając . Obok szamana umieszcza
się naczynie z gotowanym mięsem , językami , pemikanem , suszonymi
jagodami i innymi przysmakami. Po złożeniu swej wiązki , każdy
zasiada przy nich i je ile chce . Zjadane są wielkie ilości jedzenia
przygotowywane od miesięcy specjalnie na tę ceremonię Gdy zostanie
złożone całe drewno , zostaje ono podzielone na 4 części umieszczone
w czterech rogach miejsca przeznaczonego pod uprawę . Następnie
odmawia się oddzielnie przy każdym z nich modlitwę i pali fajkę.
Każdy wykonujący podczas tej ceremonii ruch ma święty charakter.
Następnie drewno zostaje równomiernie rozłożone na powierzchni
, podpalone i spalone w popiół . Całość uderzana jest gałęziami
z wierzby . Długo trwają modlitwy i inne ceremonie nad ziarnem
tytoniowym , które w końcu zostaje zmieszana z dobrą ziemia i
popiołem i rozrzucone po ogrodzie . Wtedy by je zakopać ponownie
uderza się wiązkami w ziemię . W tym momencie ceremonii uwagę
zwraca wielki namiot szamański mogący pomieścić 200 , 300 osób
zrobiony z 8 lub 10 namiotów połączonych tyczkami . Wnętrze jego
jest przyozdobione tkaninami wyszytymi paciorkami i innymi ozdobami.
W środku odbywa się wielka uczta przy ogłuszającym akompaniamencie
bębnów , grzechotek , dzwonków i gwizdków. Po uczcie zaczynają
się tańce. Tańce są prowadzone ścisłe wg zasad dobrych obyczajów
, gdyż one , podobnie jak cała ceremonia , mają przynieść narodowi
szczęście i dobrobyt .
Niektórzy się okaleczają i tak długo tańczą bez jedzenia i picia
aż padają nieprzytomni i z trudem są przywracani do świadomości.
Ta rozrywka , a raczej modły , trwają zazwyczaj 3 lub więcej dni
po upływie których obóz przeniesiony jest o pół mili. Następnego
dnia o dalszą milę ,a trzeciego i czwartego o następne dwie .
Chodzi o to by tytoń nie pomyślał , że od niego uciekają , lecz
że wcale tego nie pragną . Pożądane jest by zaraz po zasiewie
spadł deszcz i wbił ziarno w ziemię ,by to zapuściło korzenie.
Sprowadzenia deszczu podejmuje się jeden z Hodowców i na jego
życzenie od całej grupy zbierane są różne rzeczy , często o wartości
2 , 3 tysięcy dolarów . Są one mu wręczane jako ofiara dla chmur
Hodowca , po rozwieszeniu na najbliższych krzewach różnych przedmiotów
rozpoczyna modlitwy do niebios o deszcz . Gdy mu się powiedzie
, otrzymuje wszystkie towary i co więcej wzrasta jego sława .
Gdy deszcz nie spadnie , rzeczy są pozostawiane na krzewach ,
lecz nie obwinia się Hodowcy , który zręcznie wyjaśnia , że nie
jest to sprzyjający czas , część narodu nie wypełniła swych obietnic
itd.
Czasami wykorzystuje sytuację gdy zbierają się chmury by " przewidzieć
" opady , które nastąpiłyby i bez jego pomocy , lecz są oni tak
ślepi i fanatyczni ,że naprawdę wierzą w jego moc . Myślą , że
Hodowca potrafi wszystko - spowodować wzrost trawy , sprawić by
było mnóstwo bizonów i przepowiedzieć każdą klęskę wynikającą
z zarazy czy ataku wrogów. Po tym obrzędzie obóz powraca do swego
normalnego trybu życia i sytuacja ta trwa aż do końca sierpnia
, gdy wracają by zebrać plony. Ziarno oddzielane jest od kwiatów
i zachowywane , łodygi i liście starannie przechowywane i używane
tylko w wypadku wielkich uroczystości jak zawieranie pokoju z
innymi narodami czy do obrzędów religijnych o narodowym charakterze.
Wrony używają ich również podczas choroby w skrajnych przypadkach
lecz nie jako lek tylko do palenia , wierząc w skuteczność samego
tytoniu jako uświęconego podczas ceremonii i dymu wydmuchiwanego
przez Hodowcę 39. Był to krótki opis głównego święta Wron oprócz
którego istnieje wiele innych o mniejszym znaczeniu i przypominających
obrzędy innych plemion.
WÓDZ DŁUGIE WŁOSY ( Long Hair ) 
Od czasów Zgniłego Brzucha narodem Wron nie dowodził żaden wielki
człowiek Obecnie jest on podzielony na mniejsze społeczności,
a na czele każdej stoi inny wódz Głównym , po wspomnianym już
Zgniłym Brzuchu wodzem był Długie Włosy , nazwany tak dla swych
włosów o długości 36 stóp. Choć wydawać się może dziwne , że jakikolwiek
człowiek może mieć tak długie włosy jest to prawdą. Gdy był jeszcze
młody miał sen. Jego przyszła świetność miała zależeć od długości
włosów więc przywiązywał do nich ciężarki ,co kilka miesięcy dzielił
je w małe kosmyki i sklejał żywicą sosny . W ten sposób nie mógł
zgubić żadnego włosa , bo gdyby jakiś wypadł żywice uniemożliwiała
jego spadnięcie . W wieku 50 lat włosy jego osiągnęły długość
36 stop choć żaden jego kosmyk nie był dłuższy od zwykłej długości
włosów jaką noszą białe kobiety . Tę nieporęczną masę włosów zawiązywał
w dwie duże kule i podczas jazdy umieszczał przed sobą na siodle
Gdy stał przyczepiał je do przepaski . Podczas wielkich uroczystości
dosiadał konia , rozpuszczał włosy i wolno jeździł po obozie z
włosami ciągnącymi się na pewną odległość po ziemi za nim. Trudno
powiedzieć , czy to właśnie dlatego został zauważony . Niewątpliwie
było to dużą pomocą , choć również uważany był za człowieka dzielnego
. Zyskał wysoką władzę , był lubiany i potem zmarł40. Obecnie
, 1856 r Wrony żyją w pokoju a Assimboinami i niektórymi grupami
Siuksów z którymi czasem zamieszkują i wymieniają dary.
WÓDZ WIELKI ROZBÓJNIK ( Big Robber)
Traktatem z Laramie z 1851 , pełnomocnicy rządowi Stanów Zjednoczonych
uczynili Wielkiego Rozbójnika wodzem całego narodu Wron, lecz
nie przewodził on swemu ludowi. Zamiast pozostawać z większą częścią
narodu , można go napotkać w pobliżu szlaku emigrantów wzdłuż
Platte gdzie tylko żebra , kradnie i załapuje od przechodzących
emigrantów choroby zabijające jego ludzi . Przez inne grupy jest
pogardzany . Nie posiada żadnej władzy , nie jest szanowany w
równym stopniu za zmianę terytorium , jak i nie pozostanie i pomaganie
w obronie swego kraju.
PROSPEKTY POKOJU MIĘDZY PLEMIONAMI
Część Wron spędza teraz zimy a Assiniboinami z którymi udało
się dojść do zgody , mimo że kradną im trochę koni. Jednak pragną
pokoju z wszystkimi plemionami z wyjątkiem Czarnych Stóp, z którymi
chcą walczyć aż tylko jeden z nich zostanie . Ostatni traktat
z Czarnymi Stopami może spowodować dołączenie Pieganów i Gros
Ventres z Prerii do listy przyjaciół , lecz Krwawi ( Blood ) Indianie
i Czarne Stopy nigdy nie będą żyły w pokoju a żadnym z otaczających
narodów41.
B10GRAF1A KOBIETY WODZA 
Być może jedyny znany przypadek dojścia kobiety do rangi wodza
miał miejsce wśród Wron. Zawsze leżało w zwyczaju tych wędrowników
uważanie kobiet za niższe pod każdym względem. Nie mają prawa
głosu podczas narad i zgromadzeń zwoływanych przez mężczyzn dla
ustalenia reguł obozowych. Nie wolno im nawet rozmawiać poufale
z mężem w obecności innych mężczyzn . Domeną ich działania jest
dom, a przez mężów traktowane są bardziej jako własność niż towarzyszki.
W związku z tym rzadko towarzyszyła oddziałom udającym się na
wojnę. Te które to robią maja najgorszy charakter jaki można sobie
wyobrazić , należą do społeczeństwa nie posiadają domu i opieki
. Czasami takie kobiety są zabierane, by wykonywać i naprawiać
buty , gotować , suszyć mięso itd., ale nie wolno im brać udziału
w bitwach. Nawet gdyby mogły to zginęłyby z braku umiejętności
posługiwania się bronią. Nie mają możliwości wyróżniania się ,
zadowolić się musza pozycją służącego.
Przypadek , który pragnę opisać dotyczy kobiety z plemienia Gros
Ventres Preryjnych , która w wieku 10 lat została wzięta przez
Wrony do niewoli. Mogę przytoczyć jej losy na podstawie 12 letniej
osobistej z nią znajomości. Wkrótce po tym jak została więźniem
wojownik do którego należała dostrzegł w niej skłonności do nabywania
męskich nawyków i wykonywania męskich zajęć. Jak w przypadku Hermafrodyt
, mężczyzn utożsamiających się z kobietami , dziecko to na odwrót
pragnęło wykonywać zajęcia męskie . Częściowo by jej sprawić przyjemność,
a częściowo dla własnej wygody przybrany ojciec popierał tę skłonność.
Gdy przyszedł na to czas pilnowała koni , dostała łuk i strzały
, spędzała wolny czas strzelając do ptactwa i ucząc się jeździć
konno Gdy dorosła nosiła broń , uczyła się z niej strzelać i nawet
gdy jeszcze była młodą dziewczyną dorównywała jeżeli nie była
lepsza, każdemu mężczyźnie w polowaniu , zarówno konno jak i pieszo.
Ubierała się przez całe swe życie jak reszta kobiet. Jedynym wyjątkiem
była bron i ekwipunek służący do polowań . Faktem było również
, ze była wyższa i silniejsza niż większość kobiet , niewątpliwie
dążyła do rozwoju swoich nerwów i mięśni. Na długo zanim wyruszyła
na wojenną ścieżkę była w stanie pokonać każdego młodego mężczyznę
we wszystkich zajęciach , była doskonałym strzelcem i większość
czasu spędzała polując na jelenie , które zabijała i zanosiła
na plecach do obozu gdy polowała na pieszo. Gdy konno uczestniczyła
w okrążeniach stad potrafiła zabić 4 lub 5 bizonów bez pomocy
je pociąć i przywieźć mięso i skóry do domu . Mimo że w miarę
przystojna , nie wydaje się by podobała się młodym mężczyznom.
Gdy jej protektor zginął w bitwie stanęła na czele jego rodziny
, stając się matką i ojcem dla jego dzieci.
Pewnego razu Czarne Stopy zaatakowały kilka rodzin Wron , wśród
których była nasza bohaterka , rozbitych w pobliżu fortu w ich
kraju. Atak był nagły . Kilku mężczyzn zginęło a reszta zbiegła
do fortu ratując większość koni . Wrogowie zatrzymali się poza
zasięgiem broni i dali znak , że pragną rozmawiać z kimś z fortu.
Nikt , ani z białych ani z Wron nie chciał podjąć się wypadu ,
lecz ta kobieta rozumiejąc język Czarnych Stop osiodłała konia
i wyruszyła na spotkanie z nimi. Wszyscy próbowali ja odwieźć
od tego zamiaru , lecz nie dała się przekonać . Otwarto wrota
i wyruszyła . Gdy znalazła się w zasięgu głosu i odległości na
około pół strzału ze strzelby kilku wojowników Czarnych Stop wyruszyło
na spotkanie z nia , ciesząc się łatwą zdobyczą . Gdy znaleźli
się w zasięgu strzału z pistoletu nakazała im się zatrzymać ,
lecz do jej słów nie przywiązywali żadnej wagi . Jeden z nich
strzelił i reszta ruszyła do ataku Wtedy ona natychmiast zastrzeliła
jednego z nich i dwóch zraniła strzałami , sama nie odnosząc żadnych
obrażeń . Dwóch pozostałych wróciło wtedy do głównego oddziału
, który zbliżał się z całą prędkością chcąc ja zabić . Wystrzelili
masę pocisków i ścigali ja do momentu gdy znaleźli się zbyt blisko
fortu . Ona jednak uciekła nietknięta i przekroczyła bramy wśród
okrzyków i pochwal białych i jej własnych ludzi. Dzięki temu wyczynowi
zyskała przydomek dzielnej. O czynie tym śpiewano przy obozowych
ogniskach i z czasem dowiedział się o mej cały naród . Około roku
później zebrała grupę młodych mężczyzn i poprowadziła swą pierwszą
wyprawę przeciwko Czarnym Stopom. Jeszcze raz los się do mej uśmiechnął.
Zbliżyła się nocą do obozu wroga , uprowadziła 70 koni i z wielką
prędkością wracała do swoich Jednak wrogowie dogonili oddział
, nawiązała się ostra potyczka z której Wrony wyszły z większością
koni i dwoma skalpami wroga Jednego z dwóch zabitych wojowników
Czarnych Stop zabiła i oskalpowała sama kobieta - dowódca Drugiego
, choć został zastrzelony przez jednego z wojowników , pierwsza
uderzyła i pozbawiła broni gdy jeszcze żył , ale był poważnie
ranny. Oczywiście osiągnięcia takie jak te przyczyniły się do
wzrostu jej sławy jako wojownika a dlatego , że jako pierwsza
dotknęła ciał dwóch wrogów mogła odtąd zabierać głos na naradach.
Ta wyjątkowo rezolutna kobieta podejmowała się wielu innych ,
bardziej ryzykownych wypraw i zawsze odnosiła sukces. W każdej
bitwie w pobliżu obozu czy też obozów wroga wyróżniała się jakimś
walecznym czynem. Starsi mężczyźni zaczęli wierzyć , że jej życiu
patronuje magia co wraz z śmiałymi wyczynami wzniosło ja do honorowej
i respektowanej pozycji jaką rzadko udaje się zdobyć wojownikom,
a z pewnością takiej , jakiej nie osiągnęła wcześniej żadna kobieta
Wron. Indianie wydawali się być z niej dumni , wyśpiewywali jej
pochwały w pieśniach tworzonych po każdym jej dzielnym czynie
. Podczas narad i zgromadzeń zasiadała wśród wodzów , jako trzecia
na 160 osób . Podczas ceremonii publicznego odtwarzania walecznych
czynów wyprzedzała wielu dzielnych wojowników , których kariery
nie szły tak pomyślnie. Tymczasem dalej prowadziła męski tryb
życia polując i uczestnicząc w wojnach . Dotychczas poświęcała
mało uwagi na zyski osobiste Wszystkie skory zwierząt , które
upolowała rozdawała przyjaciołom choć mięso suszyła ona wraz dziećmi.
Gdy potrzebne były konie zdobywała je od wrogów . Posiadała wiele
zwierząt , które w każdej chwili mogły być wymienione na rożne
przedmioty , lecz z Indianami jest tak samo jak z cywilizowanymi
ludźmi , im bogatsi się stają tym więcej pragną mieć. Dotąd nie
złożono jej żadnej oferty małżeństwa , mężczyznom nie odpowiadały
jej nawyki. Być może sądzili , ze byłaby kłopotliwą żona. Z jakiegokolwiek
powodu , raczej niż kochać obawiali się posiadania takiej współmałżonki
, więc była niezamężna . By garbować skóry i przygotowywać je
do celów handlowych ożeniła się . Mając pozycję wojownika i myśliwego
nie mogła zajmować się kobiecymi obowiązkami. Uwłaczałoby to jej
pozycji i nie odpowiadało gustom. Wobec tego według norm Indiańskiej
tradycji ożeniła się by uzyskać władzę nad kobietą. Dziwny to
kraj gdzie mężczyźni ubierają się jak kobiety i wypełniają ich
obowiązki, a kobiety stają się mężczyznami i pobierają się z osobami
tej samej płci. Jako że dzięki żonie polepszyło się w jej gospodarstwie
w przeciągu kilku lat poślubiła jeszcze trzy kobiety . Ta mnogość
żon również umocniła jej pozycję i godność wodza , ponieważ po
wojennych sukcesach , bogactwo liczone w koniach lub kobietach
świadczyło o pozycji wśród wszystkich plemion prerii. Nie pozostało
już nic co mogłaby zyskać . Była sławna , miała wysoka pozycję
, bogactwo i tak znaczne wpływy w grupie jakie miało może dwóch
lub trzech innych wodzów. Wiedziała , że nie jest w jej mocy dorównanie
im gdyż wymagało to silnych powiązań rodzinnych ,wielu dzieci.
Mądrze więc zdecydowała utrzymywać swą i tak wysoką pozycję zamiast
próbować stawać się na drodze innych . Przez 20 lat była doskonała
w sprawach wojennych i myśliwskich . Latem 1854 r zdecydowała
się na wizytę u Gros Ventres z Prerii, gdyż z tego plemienia pochodzili
jej rodzice . Po traktacie zawartym w Laramie w 1851 r z plemionami
z górnej Missouri miały miejsce wstępne rokowania pokojowe z Czarnymi
Stopami i Gros Ventres z Prerii. Całe plemię Gros Ventres i część
Czarnych Stop wyraziło chęć do zaprzestania wojen i wysłała Wronom
i Assiniboinom przyjacielskie zaproszenia Assimboini skorzystali
z nich , zostali przyjaźnie przyjęci i obdarowani końmi i innymi
darami . Stosunki takie przynoszące obustronne korzyści ,trwały
trzy lub cztery lata , jednak Wrony nie odwiedzili swych dawnych
wrogów . By się przekonać jak bardzo zmienił się ich wrogi stosunek
i być może zyskać trochę koni Kobieta Wódz zdecydowała się ich
odwiedzić . Będąc w rzeczywistości jedną z nich , znając ich język
i sądząc , że pragną pokoju nie myślała , że zostanie skrzywdzona.
Wielu starych i doświadczonych handlarzy skór usiłowało ją odwieść
od tego zamiaru , gdyż jej wyczyny były zbyt znaczne i nie mogły
być łatwo zapomniane. Jednak na przekór radom przyjaciół wyruszyła
. Gdy była w pobliżu obozu spotkała dużą grupę Gros Ventres z
Prerii , którzy wracali do swoich z Fortu Union. Odważnie z nimi
rozmawiała , wypaliła fajkę , lecz gdy odkryli kim jest zabili
ją w drodze do ich obozu . Wraz z nią zginęło jeszcze czterej
jej towarzyszy. Tak skończyła swa ziemską karierę ta wyjątkowa
kobieta . Śmierć jej stanęła na przeszkodzie jakichkolwiek nadziei
na pokój między Wronami i jej mordercami .
Nigdy więcej nie pojawiła się też kobieta przedkładająca życie
wojownika nad obowiązki domowe42.
NIEBEZPIECZEŃSTWA HANDLU FUTRAMI 
Przed zakończeniem rozważań na temat Wron trzeba wspomnieć o
sprawach dotyczących handlu futrami . Fort zbudowany w ich kraju
, był świadkiem większej ilości walk i rozlewu krwi zarówno białych
jak i Indian niż jakiekolwiek inne miejsce handlu . Do roku 1855
, budowano forty wzdłuż Yellowstone w odległości różniącej się
od 150 do 300 mil od ujścia źródła rzek : Tongue , Rosebud , Pudrowa
, Big Horn , O Fallon's Greek i Littie Horn zajęte były placówkami
handlowymi . Doroczne zapasy były przysyłane łodziami holującymi
, cordelle z 15 - 20 ludźmi . Niektórzy z nich zostawali by skupować
futra , kolejnej wiosny , reszta wracała do Fortu Union przy ujściu
Yellowstone43. Rzeka ta jest trudna do żeglugi w każdym sezonie.
Podczas letnich powodzi opadają brzegi. Prąd jest szybki , a na
powierzchni wody dryfuje mnóstwo drzew i gałęzi . Po wylewach
stan wody bardzo nisko spada odsłaniając mielizny , pnie i stopnie
skalne niemal na całej szerokości . Między skałami woda przepływa
z taką prędkością ,że niemożliwe jest wręcz przeciągnięcie załadowanych
łodzi . Trzeba je rozładować a towar przenieść lądem do miejsca
gdzie jest mniejszy prąd . Czasami odległość taka sięga i 100
mil . Przez większość drogi towary są niesione przez ludzi a puste
łodzie holowane są w górę rzeki . Żegluga w dół jest jeszcze bardziej
niebezpieczna . Często na tych progach rozbijają się łodzie ,
zatapiając i ładunek i ludzi . Co więcej brzegi roją się od hord
Indian Czarnych Stóp czy Siuksów , wrogich nie tylko do białych
. Lecz trudności te wydają się być nic znaczące w porównaniu z
sytuacją handlarzy wokół fortów . Rzadko tydzień mija bez ataku
na zmuszonych przez pracę do opuszczenia wrót fortu . Z jednej
strony Siuksowie i Czarne Stopy z drugiej nieustannie poszukując
Wron , którzy jak przypuszczają powinni się tam znajdować , czynią
z fortu ośrodek swych akcji . Gdy Wrony znajdują się w pobliżu
atakują ich , a ci chronią się w forcie , lecz gdy nie ma Indian
ci bezwzględni wojownicy atakują tych , którzy opuszczają fort
by ciąć drewno pilnować koni czy zapolować . Każdego roku , odkąd
zaczęli prowadzić handel w kraju Wron , ginęło od 5 do 15 pracowników
placówek . Czarne Stopy patrzą na ten fakt tak jak Zgniły Brzuch
na ich. Poza towarami pomocnymi w przetrwaniu i na polowaniu.
dostarcza on wrogom broń i amunicję . Czarne Stopy również nigdy
nie zapomniały próby wodza Wron by odciąć im takie źródło pomocy
przez oblężenie mające na celu rabunek zapasów . Zawsze byli oni
groźnymi ludźmi , zabijającymi w górach traperów . W takich starciach
odnosili straty , za które mszczą się po dziś dzień na wszystkich
białych nie związanych z handlem na ich terenie , choć czasami
obracają się również przeciwko nim. Wrony nigdy me spędzały lata
w pobliżu fortu. O tej porze roku przebywali u Płaskogłowych,
Węży, czy też Nez Perce prowadząc handel wymienny , rzeczami nabytymi
od handlarzy , wymieniając się na konie , ozdoby itd. Późną jesienią
część z nich obozowała przy forcie , ale większość pozostawała
bliżej gór , polując w dolinach i przywożąc skóry wiosną . Przez
około 6 miesięcy w roku fort pozostawiony był swej własnej obronie
mimo niewielkiej liczby osób , która się jeszcze zmniejszyła gdy
odpływała łódź. Ci którzy pozostawali nie mogli bezpiecznie udać
się na brzeg rzeki po wodę , mimo że było to zaledwie kilka kroków
od bramy. Niektórzy ginęli stojąc przy wejściu . Wszyscy myśliwi
z fortu zostali zabici i załoga często głodowała , choć w zasięgu
wzroku było stada bizonów . Kilka koni które trzymane było do
polowania zawsze było kradzione a ich strażnicy zabijani . Czarne
Stopy nigdy nie atakują otwarcie. Czyhają na wychodzących leżąc
w ukryciu : w krzakach, trawie , rowach . Ludzie z fortu rzadko
, jeżeli w ogóle zabili jakiś wrogów , którzy uchodzili zaraz
po zabiciu l ,2 osób, a podczas ataku pozostawali poza zasięgiem
ich wzroku lub byli w zbyt dużej liczbie. Po 16 latach tak trwających
walk fort został opuszczony zarówno przez Wrony jak i handlarzy 44
. Niektórzy handlarze kontynuowali jednak handel w ich kraju ,
gdy był na tyle dochodowy , że wart ryzyka . Ale dwie trzecie
Wron ostatnimi laty zaczęło zabierać swe skóry do placówek nad
rzeka Platte . Czasami do ich kraju przybyło kilka osób z towarami
na wymianę , które przywozili wozami wzdłuż szlaku Platte do fortu
Laramie , tam zakręcając i spędzając zimę w pobliżu Powder River
Mantain.
Tam budują domy , handlując z Wronami i zabierając ich skóry i
futra do St.Louis tą samą drogą którą przyjechali . W kraju Wron
obecnie nie ma handlarzy . Niektórzy Indianie udają się po zapasy
do Fortu Union , inni do placówek nad Platte, a reszta wędruje
po górach zaopatrując się w potrzebne im towary , handlując z
innymi plemionami lub rabując emigrantów. Handel z Wronami nigdy
nie przynosił wielkich zysków Kupują oni tylko najlepsze i najdroższe
towary , które są najbardziej poszukiwane w handlu końmi. Również
ich ubrania, europejskie , składają się głównie z kocy , płótna,
co wraz z angielską bronią i naczyniami nie przynosi zysku . Dodać
trzeba , żebractwo i złodziejstwo , wydatki i ryzyko zabierania
rzeczy w górę Yellowtone, a skór w dół i prawie nic nie zostaje
by wynagrodzić handlarzom czas i kłopot .
PERSPEKTYWY NA PRZYSZŁOŚĆ 
W sytuacji w jakiej obecnie się znajdują nie mogą trwać długo
, jako naród . Brak wystarczających zapasów broni i amunicji ,
zwalczanie przez Czarne Stopy z jednej strony i większość grup
Siuksów z drugiej , przebywanie wzdłuż szlaku Platte gdzie zakażają
się śmiertelnymi chorobami i nienaturalny zwyczaj zabijania potomstwa
wkrótce doprowadzi do ich wyginięcia . Jeżeli kilku pozostanie
, staną się zbójnikami i korsarzami napadającymi na wszystkich
przebywających w odludne tereny Gór Skalistych 45.
PRZYPISY
1. W manuskrypcie Deniga znajdującym się w Towarzystwie Historycznym
Missouri (Missouri Historical Society ) St.Louis nie ma rozdziału
poświęconego Indianom Hidatsa , Opis tych ludów mógł znajdować
się na jakiś zaginionych stronach tego manuskryptu. (z
powrotem w górę)
2. Lowie stwierdził ,że " domniemana przyczyna podziału jest
jedną z tradycji plemion i nie może być bezkrytycznie zaakceptowana
jako historyczna " . Okres w którym Denig datuje ten podział przypisywany
był przez większość bardziej współczesnych pisarzy Haydenowi,
który to opublikował. - Teraz wiadome jest ,że takie datowanie
po raz pierwszy pojawiło się w pismach człowieka posiadającego
znacznie większą znajomość etnohistorii Indian północnych prerii
niż Hayden . Samo rozstanie z Hidatsa nie wyjaśnia porzucenia
przez Wrony wpół osiadłego trybu życia typowego dla ogrodników
znad Missouri dla egzystencji nomadyczno - łowieckiej charakterystycznej
dla tego plemienia gdy po raz pierwszy została opisana przez handlarza
futrami Francois Lorocque w roku ł 805 . Wydaje się prawdopodobne
, że to przejście kulturowe Wron było częścią tendencji o większym
zasięgu , która odpowiedzialna była za podobną zmianę w kulturze
Arapaho i Czejenów i była następstwem pojawienia się koni na terenach
północno - wschodnich od Czarnych Wzgórz w pierwszej połowie i
prawdopodobnie w drugiej ćwiartce XVIII wieku . Jeśli oddzielenie
się Wron od Hidatsa miało miejsce po pojawieniu się koni, datowanie
Deniga może nie być wiele spóźnione . Pułkownik Bradley , w niezależnym
dziele o Wronach z 1876 roku napisał : że ten podział" miał miejsce
nie później niż w 1775 r a prawdopodobnie kilka lat wcześniej".
Washington Mathews jednak na bazie tradycji Indian Hidatsa w 1877
r ocenił, że ów podział zdarzył się niewątpliwie więcej niż 100
lat temu a możliwe że nie mniej niż 200. " Jedną z kilku możliwych
wyjaśnień miejsca Hagen w pobliżu Giendive w Montanie , gdzie
odnaleziono przyrządy do kopania, wyroby garncarskie i miejsce
jednego namiotu , jest interpretacją Mulloya , który zasugerował
iż jest to miejsce w którym przebywały Wrony podczas zmiany ekonomii
z ogrodnictwa na łowiectwo. (z powrotem w górę)
3. Pierwsza wzmianka o Wronach ( z tą nazwą) pojawia się w dzienniku
handlarza futrami Jean Baptiste a Trudeau , który przebywał wśród
Indian Arikara w 1795 r. "Oddział wojenny wojowników Arikara przybył
5 czerwca ze skalpem człowieka z narodu Wron , plemienia zamieszkującego
w pobliżu Gór Skalistych . "Również Trudeau napisał ,że " Kanadyjczyk
Menqrd , który przez 16 lat żył wśród Mandanów ...kilka razy odwiedził
wraz z Gros Ventres plemię Wron " . (z powrotem
w górę)
4. Pokrewieństwo języków Wron i Gros Ventres zostało dostrzeżone
przez handlarzy futrami w pierwszej dekadzie XIX wieku . W 1805
Larocque zauważył podobieństwo między ich językami i by to zilustrować
spisał porównawczy słownik Hidatsa -Wrony składający się z 21
wyrazów . W następnym roku Alexander Henry napisał" Język Wron
jest niemal taki sam jak Dużych Brzuchów " (Gros Ventres) (1897
) Mathews (1877) zasugerował ,że nawet gdy plemiona te żyły blisko
siebie mogły mówić trochę innymi dialektami. (z
powrotem w górę)
5. Larocque , gdy przebywał w obozie Wron znajdującym się na
wyspie na Yellowstone kilka mil na wschód od obecnego Billings
, Montana , 14 września 1805 roku zapisał -najwcześniejszą znana
definicję ich terytorium "Powiedzieli mi ,że w zimie zawsze można
ich znaleźć w "Parku" w pobliżu Góry o kilka mil stąd . Wiosną
i jesienią przebywają nad tą rzeką a latem nad rzeką Koni i Tonque"
"Rzeka Koni" to obecny Pryor Creek . Obecnie rezerwat Wron leży
na terenach , które zajmowali półtora wieku temu.
(z powrotem w górę)
6. Larocque ocenił liczebność Wron na jakieś 300 rodzin w 1805
, po spadku z 2000 na skutek epidemii ospy . "Od spadku ich liczby
w zasadzie mieszkają wszyscy razem jak tylko to możliwe, rzadko
się rozstają ,choć w okresach gdy nie spodziewają się ataków dzielą
się na krótkie okresy czasu ". Przed śmiercią wodza Zgniłego Brzucha
w 1834 roku , jego rywalizacja z wodzem Długie Włosy spowodowała
podział narodu na dwa obozy : Wrony Rzeczne i Górskie . Zenos
Leonard , handlarz , jesienią 1834 r zastał naród Wron " w dwóch
równych liczebnie częściach ". W latach 1833 - 50 populacja Wron
oceniana była na 400 rodzin. Curtis dowiedział się o początku
trzeciego podziału , klan Świstającej Wody ( Whistle Water Clan
), który około 1850 roku oddzielił się od Wron Górskich przy zbiegu
rzek Big Horn i Pudrową. Przypuszczalnie była to " banda Wielkiego
Rozbójnika " wg Deniga . W 1856 indiański agent Yaughan ocenił
ludność Wron na 450 rodzin. (z powrotem w górę)
7. Kurz nazywał tego wodza " Wielki Robert". Uważał ,że w 1851
roku był on wodzem Wron Górskich, a Zgniły Ogon ( Rotten Tail)
Wron Rzecznych. Zgniły Ogon nie brał udziału w radzie której decyzję
podpisano traktat w Forcie Laramie (the Fort Laramie Treaty Council)
tego lata więc Wielki Rozbójnik został wybrany przez przedstawicieli
rządu na przywódcę narodu . Kurz zauważył , że na skutek tego
Wielki Rozbójnik ,uzyskał wpływy przez rozdawanie prezentów dostarczonych
od Stanów Zjednoczonych i wielu stronników Zgniłego Ogona przejdzie
na jego stronę . Poza tym Zgniły Ogon nie ma więcej niż 80 namiotów.
(z powrotem w górę)
8. W kwietniu 1855 roku obóz Dwóch Twarzy handlował w Forcie
Sarpy. Następnej wiosny handlarz Scott przekonał go , że coroczna
dostawa w Forcie Union zawiera zarazę ospy i że wobec tego powinien
zdać się do Platte . Obóz Dwóch Twarzy był w drodze do Platte.
Gdy obóz Dwóch Twarzy był w drodze do Platte agent indiański Yaughan
przybył do kraju Wron tego lata . Wysłał on biegaczy by ich zawrócić
. Dwie Twarze powrócił i zgodził się na pobranie dostawy w Forcie
Union. (z powrotem w górę)
9. Głowa Niedźwiedzia handlował w Forcie Union jesienią i zimą
1851 - 52 . Kurz odnosił się do niego jako do "dowódcy żołnierzy,
wojownika o wielkich zdolnościach i sławie". Gazeta Fortu Sarpy
zawiera częste odnośniki do wizyt handlowych Głowy Niedźwiedzia
w tej placówce we wczesnych miesiącach 1855 i w Forcie Union w
marcu 1856 r. Dziennikarz nazwał go " dobrym człowiekiem, pozwalał
on swym ludzi czynić co chcą " w pobliżu fortu. W 1858 misjonarze
luterańscy Brauennger i Schmidt przebywali w jego obozie.
(z powrotem w górę)
10. Wzór handlu końmi ukształtował się już w pierwszej dekadzie
XIX wieku . Od Płaskogłowych , Szoszonów i Nez Perce na zachodzie
nabywali hiszpańską uprząż , koce oraz łuki z rogów w zamian za
przedmioty wyrobu europejskiego ( metalowe noże , szydła , groty
strzał i włóczni, kociołki, ozdoby i broń ) .W wioskach Gros Ventres
wymieniali konie i inne artykuły nabyte od plemion zachodnich
wraz z suszonym mięsem , namiotami ze skór i ubraniami przygotowanymi
przez same Wrony w zamian za kukurydzę , dynie , tytoń i artykuły
europejskie . Larocque widział taką wymianę w 1805 roku a Alexander
Henry w 1806 . (z powrotem w górę)
11. Osiemnastowieczni autorzy prac o Czarnych Stopach nie wspominają
wojen z Wronami .To sugeruje , że przemieszczenie Wron na zachód
mogło mieć miejsce później . Jednak w roku 1811, Alexander Henry
napisał" Wrony są jedynym narodem, który czasami wyprawia się
na północ w poszukiwaniu niewolników (Czarnych Stóp)". Pisał o
wyprawach Indian Piegan i Atsina przeciw Wronom, w tymże roku
Czarne Stopy pokonały łączone siły Wron i Atsina w ostatniej bitwie
na wielką skalę w pobliżu Cyprysowych Wzgórz ( Cypress Hills)
w 1866 r. Ale Wrony i Czarne Stopy nadal prowadziły wyprawie po
konie do roku 1884 lub 1885 . W tym punkcie kończy się materiał
opublikowany przez Haydena . (z powrotem w górę)
12. W roku 1805 Larocque zaobserwował "uznawany jest za biednego
ten kto nie posiada 10 koni wiosną przed handlem a wielu ma 30
czy 40 , każdy jeździ, mężczyźni, kobiety i dzieci". W roku 1833
Wrony miały "posiadać więcej koni niż jakiekolwiek inne plemię
znad Missouri". Agent Indiański Yaughan ocenił ,że w 1853r posiadali
średnio 20 koni na rodzinę . (z powrotem w górę)
-
13. W tym porównaniu ludności Wron i Czarnych Stop Denig prawdopodobnie
zakwalifikował Indian Atsina wraz z trzema plemionami Czarnych
Stóp. Wciąż jego szacunek wydaje się przesadzony . Yaughan , który
zaliczał Atsina do "Narodu Czarnych Stóp " ocenił jego całkowita
ludność na 1175 rodzin w 1858 roku , czyli w przybliżeniu 2,5
razy więcej niż Wron , których liczbę w 1856 ocenił Denig.
(z powrotem w górę)
14. Odnośnie tej akcji Denig stwierdził ,że pojmano 200 kobiet
i dzieci ale dzięki agentowi Kampanii Futrzarskiej przebywającemu
wśród Wron 50 kobiet wróciło do swoich . Była to niewątpliwie
bitwa między Wronami i bandą Małych Sukni ( Small Robes ) Piegan
w 1845 r. Ta klęska uczyniła z tej ważnej grupy Indian Piegan
grupę o małym znaczeniu . (z powrotem w górę)
15. Szary Byk ( Gray Bull) jeden z informatorów Lowiego powiedział,
że " wychował chłopca gdyż wyglądał jak jeden z jego synów , który
zmarł".
(z powrotem w górę)
16. Pół wieku wcześniej Larocque zauważył iż kłótnie między Wronami
zazwyczaj były rozstrzygane przez podarowanie koni lub broni osobom
obrażonym " lecz zdarza się między nimi niewiele kłótn,i a są
one ogólnie wywoływane przez ich żony i zazdrość".
(z powrotem w górę)
17. Lowie odkrył, iż " pieśni skomponowane w celu wyszydzania
osoby , która naruszyła zasady przyzwoitości lub zemście za afront
personalny lub grupowy w sposób szczególny istniały w społeczeństwie
Wron . Podobna kara wymierzona była przez porzuconych kochanków
i przez l z 3 grup lokalnych , gdy została obrażona przez pozostałe".
(z powrotem w górę)
18. W roku 1833 Maxymilian zauważył "mówi się o kobietach Wron
, że wraz z kobietami Arikara są najbardziej rozpustne spośród
kobiet wszystkich plemion Missouri " Lowie uważał , że "mitologia
, wspomnienia i dawne pieśni są pełne dowodów ich tendencji do
najwidoczniej nieograniczonego romansowania ".
(z powrotem w górę)
19. Artysta Catlin uważał że wojownicy Wron są " najbardziej
przystojnymi , dobrze zbudowanymi mężczyznami, jakich można ujrzeć
na całym świecie" . Opisał twarze większości mężczyzn jako " silnie
zaznaczone wyrazistymi nosami z mocno zaznaczonym lukiem i niskim
czołem ". Portret wodza Dwie Twarze namalowany przez Catlina w
Forcie Union w 1832 ilustruje taki profil. (z powrotem
w górę)
20. Artyści Catlin i Kurz podzielali opinię Deniga co do wyglądu
kobiet Wron . Catlin napisał "Kobiety Wron ... nie są przystojne
" Kurz: " kobiety Wron znane są raczej z ich wyrobów i uzdolnień
niż z piękna twarzy i budowy " . (z powrotem w
górę)
21. O poligamii Wron pisał Larocque " niektórzy z nich ( mężczyzn
) mają osiem lub jedenaście, a nawet dwanaście ( żon), lecz w
takich przypadkach nie wszystkie mieszkają z nim. Znacznie większa
część ma tylko dwie lub trzy żony , niektórzy tylko jedną i zastanawiają
się nad głupotą tych co mają ich więcej . (z powrotem
w górę)
22. Zenos Leonard był świadkiem samookaleczenia przez poświęcenie
i odcięcie kawałka palców przez krewnych zabitych podczas bitwy
z Czarnymi Stopami, 21 listopada 1834 roku . Widział ,że mężczyźni
zachowywali "pierwsze dwa palce prawej ręki ... by móc naciągnąć
łuk a wiele starszych kobiet ma poucinane końce wszystkich palców
i niektóre dwukrotnie " . Denig napisał inny opis samookaleczeń
Wron. (z powrotem w górę)
23. Larocque zauważył ,że dzieci zbyt młode by jeździć były przywiązywane
do siodła . Około 20 lat później Gordon pisał" w wieku czterech
lub pięciu lat same jeżdżą konno" (z powrotem w
górę)
24. Prawdopodobnie najlepszy opis dniowych ruchów plemion nomadycznych
z Równin Północnych z czasów bizonów znajduje się w dzienniku
Larocque, a z jego podróży z Wronami od wiosek Gros Ventres nad
Missouri do rzeki Yellowstone , w pobliżu dzisiejszego Billings
, w Montanie przez wschodnie podnóża Gór BigHorn od czerwca do
września 1805 roku . Analiza jego danych pozwalała stwierdzić
, że obóz przemieszczał się przez 47 z 76 dni podróży . Odległości
pokonywane dziennie wynosiły od 3 do 24 mil . Średni dystans do
9, 5 mili . W zasadzie przemieszczali się wzdłuż strumieni Nie
ma wzmianki o jakimś rozbiciu się daleko od wody . Kilkakrotnie
deszcz był przyczyną późnego wyruszenia lub wcześniejszego zatrzymywania.
Jedno lub więcej dniowe opóźnienia powodowane były niepogodą (deszczami),
poważnymi przypadkami chorób , polowaniami ( choć oddziały łowcze
w zasadzie polowały gdy obóz się przemieszczał), suszeniem mięsa,
garbowaniem skór po większym polowaniu , suszeniu języków bizonich
na letnie ceremonie , cięciem rzemieni, radami mającymi zadecydować
o dalszej drodze po nieporozumieniach wśród przywódców i czekaniem
na zwiadowców poszukujących śladów wrogów mogących się znajdować
w pobliżu . Zatrzymywali się również na dzień gdy natrafili na
dobre pastwisko by pozwolić koniom najeść się i wypocząć po dwóch
dniach długiego marszu po nieużytkach . (z powrotem
w górę)
25. W 1805 Larocque stwierdził , że Wrony są "doskonałymi strzelcami
z łuków i strzał, lecz kiepskimi z broni palnej " Również pisał
:." Mówią ,że są niepokonani na koniach przez równą liczbę wrogów
, lecz na pieszo nie są w stanie stawić czoła narodom nie posiadającym
koni" . (z powrotem w górę)
26. "Jest to sprzeczne z obserwacjami Larocque'a " Polowania
są nadzorowane przez grupę młodych mężczyzn posiadających znaczną
władzę, nakazującym rozbijanie lub zwijanie obozu , mówiącym gdzie
są bizony i gdzie polować . Zapobiegają wyruszaniu pojedynczo
i zmuszają tych, którzy są gotowi do czekania na innych by wyruszyli
wspólnie i mieli równe szansę. Nieposłuszni ich rozkazom karani
są biciem , zniszcze-niem ich broni lub pocięciem namiotów "również
Leonard był świadkiem ścisłej kontroli polowania przez policję
Wron w roku 1834. (z powrotem w górę)
27. "Widziałem więcej kalek i niedołężnych starców wśród nich
niż u jakiegokolwiek innego narodu z wyjątkiem Dużych Brzuchów
i Mandanów" . Mówi się że plemiona Indian Saulenurs i Kimstenau
" zabijają swych starców i niedołężnych by uwolnić się od trudu
opieki nad mmi". Te narody tego nie robią , starcy i niedołężni
nie są dla nich kłopotem. Mandanowie i Duże Brzuchy są plemionami
osiadłymi a Indianie Gór Skalistych ( Wrony ) mają tyle koni "że
mogą transportować chorych bez problemu. Czy tak postępowali zanim
posiedli konie - nie wiem "( Larocque). (z powrotem
w górę)
28. Nie znaleźliśmy żadnego współczesnego opisu tej bitwy . Jednak
prawie wiek po tym wydarzeniu Lowie ,uzyskał jak to nazwał "niemal
- historyczny tekst" , który z pewnością się do niego odnosił
. Mówił o małym oddziale Wron dowodzonym przez Zwisającą Stopę(
Danghng Foot ) rozbitym przez Czejenów , o przywództwie Zgniłego
Brzucha w oddziale zmierzającym się zemścić , o ukryciu się przy
rozwidleniu rzeki i zabiciu ponad 100 Czejenów przy stracie zaledwie
l wojownika . Był nim młody brat kobiety , która nie posłuchała
ostrzeżenia wodza by nie zabijać ptaków i zabiła skowronka w drodze
na pole bitwy. Mała Twarz ( Littie Face ) opowiedział Bradleyowi
w 1876 r, o wielkim zwycięstwie Wron pod dowództwem Zgniłego Brzucha
nad rzeką Arkansas , również podkreślając epizod o zabiciu ptaka
przez kobietę , której krewny zginął w bitwie.
(z powrotem w górę)
29. Nie znaleźliśmy innych zapisków o epidemii ospy z początku
lat 1830-tych . Ani Maxymilian , który przebywał w górnej Missouri
w latach 1833-34 , ani Leonard który w latach 1834-35 przebywał
wśród Wron nie wspominają o niej . Napewno epidemia ospy zdarzyła
się w środkowej części Równin u Paunisów na południowy wschód
od Wron w 1832 r. Jeśli Wrony w ogóle uległy zakażeniu musiały
zostać zarażone przez handlarzy lub innych Indian raczej niż przez
emigrantów, jak to twierdził Denig. Wiadomo jest, że mało ucierpieli
podczas groźnej epidemii ospy w 1837 roku. (z powrotem
w górę)
30. James Berger (lub Bergier) , Kanadyjczyk który poznał Czarne
Stopy i ich język będąc wcześniej zatrudnionym przez Kampanię
Zatoki Hudsona , był agentem dzięki któremu Amerykańskiej Kompanii
Futrzarskiej udało się rozpocząć handel z tymi Indianami. Kenneth
Mc Kenzie wysłał Bergera na czele małej grupy ludzi do Czarnych
Stóp w zimie 1830-31 .Wiosną powrócił do Fortu Union z grupą 70
lub więcej Pieganów. Zgodzili się oni na budowę placówki handlowej
w ich kraju . Fort Piegan został zbudowany u ujścia Mani tamtej
jesieni. (z powrotem w górę)
31. Fort McKenzie , zbudowany jako następny po Forcie Piegan
w roku 1832 znajdował się" na północnym brzegu Missouri około
6 mil powyżej ujścia Marii i około 40 mil poniżej, między Wielkimi
Wodospadami (Great Falls of the Missouri) na pięknej prerii około
225 stóp od rzeki " . Maxymilian spędził tam miesiąc późnym latem
1833 i opisał szczegółowo fort i prowadzony na nim handel.
(z powrotem w górę)
32. Biografie Alexandra Cułbertsona i jego Indiańskiej żony ,Medicine
Snake Woman , znajdują się w McDannel w 1940 ,pp-240-246 .
(z powrotem w górę)
33. Oblężenie to miało miejsce w rzeczywistości w czerwcu 1834
r. J.Archdałe Hamilton , w liście do Kenetha McKenzie napisanym
w Forcie Union 17 września 1834 r stwierdził, że Wrony zmusiły
obrońców do " życia przez 15 dni na rzemieniach ". Jednak szczegółowy
opis oblężenia w "fragmentach dziennika pana Cułbertsona spisanego
w Forcie McKenzie , w kraju Czarnych Stóp w 1834 " skopiowany
przez Audubona w Forcie Union w 1843 r, stwierdza ,że trwało tylko
dwa dni, 25-26 czerwca i że grupa przyjaznych Indian dostarczyła
obrońcom mięsa 30 czerwca . Dwa opisy tego oblężenia sporządzone
przez Bradley'a oparte prawdopodobnie na informacjach uzyskanych
przez Culbertsona 40 lat po tym wydarzeniu , również różnią się
szczegółami od wersji Deniga . Przypuszczalnie prawdziwe fakty
z tego oblężenia zostały upiększone przez okres 20 lat, kiedy
były opowiadane zanim Denig spisał w 1856 r swoja wersję .
(z powrotem w górę)
34. Biografia tego ważnego wodza Wron sporządzona przez Deniga
jest najbardziej szczegółową znaną historia jego życia . Jest
po części potwierdzona i rozwinięta w pracach innych pisarzy .
Curtis dowiedział się ,że Zgniły Brzuch był drugim wodzem tego
plemienia podczas spisywania pierwszego traktatu Wron ze Stanami
Zjednoczonymi w wioskach Mandanów 4 września 1825 r. choć odmówił
jego podpisania : Maxymilian był świadkiem wręczenia Zgniłemu
Brzuchowi medalu przez Johna A.Sanforda , agenta , w wioskach
Mandanów w czerwcu 1833 . Opisał go jako "wysokiego człowieka
o miłym obliczu " , który " miał wielki wpływ na swych ludzi".
Wódz ten dobrze był znany takim wybitnym handlarzom futer jak
Robert Campbell, N.C.Wyeth i Kapitan Bonneville . Wiadomość o
śmierci Zgniłego Brzucha w walce z Czarnymi Stopami pojawiła się
w Gazecie Fortu Pierre 8 sierpnia 1834 roku . W 1876 roku , Indianin
Wrona , Mała Twarz dostarczył Bradleyowi wiele opowieści ilustrujących
osiągnięcia wojenne Zgniłego Brzucha i jego potężną moc ponadnaturalną
przypisywana mu przez jego ludzi . (z powrotem
w górę)
35. Agent indiański Yaughan twierdził ,że Wrony zarazili się
przy rozwidleniu rzeki Pudrowej od Szoszonów , którzy z kolei
zarazili się od emigrantów z Kalifornii jesienią l zimą 1851 roku
. Epidemia ta ,mówił , zredukowała liczbę Wron o 30 rodzin w krótkim
czasie powodując śmierć około 400 członków. (z
powrotem w górę)
36. Kurz ,29 października 1851 roku , napisał że grypa była "
niebezpiecznie rozpow-szechniona wśród Wron uprzedniej zimy ,
zabijając około 150 członków plemienia, a wśród nich wielu wybitnych
". Niektórzy wierzyli ,że Denig sprowadził na nich tę chorobę
za ich kradzież 10 koni z Fortu Union ."By zapobiec dalszemu rozpowszech-nianiu
się choroby ...Indianie przyprowadzili z powrotem dziewięć ze
skradzionych koni". (z powrotem w górę)
37. Denig napisał" Nie jest dalekie od prawdy jeżeli określi
się iż jedna ósma dzieci jest zabijana przez kobiety Wron przed
lub po urodzeniu ". (z powrotem w górę)
38. O anomaliach seksualnych wśród Wron wspominali zarówno wcześniejsi
jak i późniejsi pisarze. W 1806 roku Alexander Henry napisał"
Zostałem poinformowany, że są uzależnieni od nienaturalnych żądz
i nie mają skrupułów zadawalając swe pragnienia z klaczami i świeżo
zabitymi dzikimi zwierzętami.". Maxymilian ( w 1833) pisał " Jest
wśród nich wiele Hermafrodyt i wyprzedzają oni wszystkie plemiona
swy-mi nienaturalnymi praktykami ". Ojciec De Smet opisał wojownika
, który " na skutek snu przywdział kobiecy strój i zajął się damskimi
zajęciami , tak dla Indianina poniżającymi". Gdy Simms przebywał
w rezerwacie Wron w roku 1902 dowiedział się ,że są tam trzy hermafrodyty
i że " przed kilku laty agent indiański nakazał im ubrać pod groźbą
kary ubrania męskie , lecz wysiłki jego zakończyły się fiaskiem
. Lowie pisał o jednej żyjącej hermafrodycie w tym rezerwacie
w 1912 r. (z powrotem w górę)
39. Wg Curtisa tradycja była efektem tego ,że No Vitals , który
pokłócił się z Gros Ventres na temat bizonów i poprowadził naród
Wron na zachód by stać się ich pierwszym wodzem , zapoczątkował
tę ceremonię .Wczesny opis ceremonii sadzenia tytoniu Deniga zawiera
wiele szczegółów , których nie zawierają opisy sporządzone na
bazie danych terenowych pól wieku później gdy Wrony osiadły w
rezerwacie . (z powrotem w górę)
40. Długie Włosy jako pierwszy podpisał układ Wron ze Stanami
Zjednoczonymi w wioskach Mandanów 4 sierpnia 1825 roku. Wg Bradleya
był on głównym wodzem liczniejszych Wron Górskich, a Zgniły Brzuch
Wron Rzecznych po podziale plemienia na skutek zazdrości między
przywódcami . Mała Twarz , główny informator Bradleya , uważał
Długie Włosy za większego z dwóch wodzów. Leonard spotkał Długie
Włosy jesienią 1834 roku wkrótce po śmierci Zgniłego Brzucha .
Nazwał go " głównym wodzem czy Sachemem , całkiem wartościowym
i czcigodnym , starszym 75 lub 80 letnim człowiekiem który " nie
wielbi niczego oprócz swych włosów , które są regularnie czesane
i starannie związywane każdego ranka w rulon o długości około
3 stóp przez głównych wojowników plemienia". Leonard powiedział,
że jego warkocze były " nie krótsze niż na 9 stóp i 11 cali".
Maxymilian twierdził że były " długie na 10 stóp ". Sublette i
Campbel zapewniali go ,że " mierzyli jego włosy i miały 10 stóp
i 9 cali długości , sprawdzając każdą ich część i zapewniając
,że były naturalne " (z powrotem w górę)
41. Nadzieje Deniga na pokój między Wronami i Pieganami po pierwszym
traktacie Czarnych Stóp ze Stanami Zjednoczonymi podpisanym u
ujścia rzeki Judith 17 października 1855 nie spełniły się . Przez
cztery dziesięciolecia po podpisaniu traktatu kontynuowali oni
najazdy na obozy Wron. (z powrotem w górę)
42. Kurz spotkał " sławną amazonkę Absaroka " w Forcie Union
27 października 1851 roku . Powiedział ,że" nie wyglądała ani
na dziką ani na wojowniczą. Ma około 45 lat wydaje się być skromna
w postępowaniu i raczej życzliwa niż skłonna do kłótni". Dała
Denigowi skalp Czarnej Stopy , który sama zdjęła , a który Denig
ofiarował Kurzowi do jego kolekcji . W swym raporcie dla gubernatora
Stevensa Denig zawarł krotki opis jej kariery . Wspominał tez
, że kobieta Assiniboinów próbowała ją naśladować lecz zginęła
podczas pierwszej wyprawy wojennej . J Willard Schultz napisał
przeplatającą się z fikcją biografię Biegnącego Orła ( Running
Eagle ) wybitnej kobiety wojownika Pieganów. Została ona zabita
przez Płaskogłowych po dokonaniu wielu czynów wojennych i pamiętali
o niej starsi ludzie w Rezerwacie Czarnych Stóp w Montanie na
początku lat 1940-tych. Przypuszczalnie rozpoczęła swą karierę
po tym jak Denig opisał słynną kobietę Wron. (z
powrotem w górę)
43. W celu handlu z Wronami Amerykańska Kampania Futrzarska wybudowała
cztery placówki na terenie środkowej Yellowstone w przeciągu mniej
niż 25 lat . Każda została porzucona po kilku latach , Fort Cass(
1832-39) ,Fort Van Buren( 1839-42) Fort Alexander (1842-50) i
Fort Sarpy (1850-55). (z powrotem w górę)
44. Agent Yanghan odwiedzając kraj Wron w sierpniu 1854 roku
napisał : "rzadko nie mija dzień kiedy większa lub mniejsza liczba
oddziałów Czarnych Stop nie najeżdża kraj Wron i morduje każdego
kogo zdoła . Przy Forcie Sarpy jest tak niebezpiecznie , że nikt
nie wychodzi poza bramę nawet na kilka jardów bez towarzystwa
lub nie będąc dobrze uzbrojonym ". Do wiosny 1855 , nacisk nieprzyjaciela
stał się tak wielki ,że handlarze spalili Fort Sarpy i porzucili
kraj Wron. W ten sposób w czasie gdy Denig pisał , jego kampania
nie miała w kraju Wron żadnej placówki . Vanghanowi oddziały nieprzyjaznych
Siuksów w dolnej Yellowstone uniemożliwiły dotarcie do Wron latem
1856 roku. Gdy odnowił kontakty z Wronami latem 1856 roku plemię
to od dwóch lat nie dostawało przydziałów rządowych. Wodzowie
wyjaśnili mu że " woleli obejść się bez nich , niż ryzykować podróż
po terenie okrążonym przez ich śmiertelnych wrogów Czarne Stopy
i Krwawych Indian ( Blood Indian ) północy". Vanghan przekonał
350 z nich do udania się wraz z nim do Fortu Union w celu pobrania
przydziałów dla całego plemienia. (z powrotem w
górę)
45. Gdy Denig pisał te pracę , szanse przeżycia Wron wydawały
się nikłe ze względu na ataki z dwóch stron przez dwa najsilniejsze
mocarstwa Równin Północnych - Czarne Stopy i Teton Dakota . Podobną
troskę wyraził Catlin w 1832 roku. "Są plemieniem znacznie mniejszym
od Czarnych Stóp , z którymi ciągle prowadzą wojnę , w bitwach
ponoszą ogromne straty i prawdopodobnie za kilka lat zostaną całkiem
przez nich zniszczeni". Niektórzy starsi informatorzy Piegan i
Krwawych w latach 1940 tych wyraziło opinię ,że gdyby rząd Stanów
Zjednoczonych nie doprowadził do końca wojny międzyplemiennej
to Czarne Stopy i Siuksowie doprowadziłyby do całkowitej eksterminacji
Wron. (z powrotem w górę)